Biznes Ludzie Pieniądze

Ropa z Wenezueli dla Białorusi - przez Ukrainę i Litwę?

Andrzej Kublik
04.05.2010 , aktualizacja: 04.05.2010 20:34
A A A Drukuj
Czy naftowy sojusz Wenezueli z Białorusią pogrzebie plany dostaw kaspijskiej ropy ropociągiem Odessa - Brody i zaogni spory Orlenu z Litwą?
Wczoraj do rafinerii w Mozyrzu na Białorusi przyjechały dwa pierwsze pociągi z ropą naftową z Wenezueli. Surowiec gatunku Santa Barbara został zza Atlantyku dowieziony tankowcem do Odessy, a stąd jest przewożony cysternami kolejowymi przez Ukrainę do Białorusi.

Na razie nie ma problemu, bo pierwszym tankowcem z Wenezueli przywieziono do Odessy dla Białorusi 80 tys. ton ropy. Ale do końca roku Mińsk chce sprowadzić z Wenezueli w sumie 4 mln ton ropy, a w przyszłym roku nawet 10 mln ton. Tak zapowiada prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka, który w marcu uzgodnił te wielkie dostawy surowca - na razie na rok - z prezydentem Wenezueli Hugo Chavezem, głównym sojusznikiem Białorusi i Rosji w Ameryce Południowej.

Gdy w Caracas ogłaszano tę umowę, ekonomiści zachodzili w głowę, jak opłaci się przewozić niewielkimi tankowcami przez Atlantyk tyle surowca. Zagadki porozumień Łukaszenki z Chavezem dotąd nie rozwiązano. Ale dla nikogo nie ulega wątpliwości, że gdy do Odessy zacznie dobijać więcej statków z wenezuelską ropą, jej transport koleją przez Ukrainę do Białorusi stanie się zbyt kosztowny.

Według Łukaszenki koszty transportu wenezuelskiej ropy można zbić, jeśli będzie przesyłana na Ukrainie ropociągiem Odessa - Brody, a dalej do Mozyrza ropociągiem Przyjaźń, który jest teraz wykorzystywany do dostaw rosyjskiej ropy w przeciwnym kierunku - z Białorusi na Ukrainę oraz Słowację, do Czech i na Węgry.

W piątek o tym planie prezydent Białorusi rozmawiał z prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem. Jeszcze przed przyjazdem Janukowycza rządy Białorusi i Ukrainy przygotowały projekt umowy o współpracy przy transporcie wenezuelskiej ropy. Dokumentu jednak nie podpisano.

Do współpracy w dostawach ropy rurą Odessa - Brody latem zeszłego roku Łukaszenkę namawiał już poprzedni prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. Jego plan zakładał, że ropa dostarczana do Odessy może dopłynąć siecią białoruskich ropociągów tranzytowych także na Litwę. Tyle tylko, że plany Juszczenki zakładały transport kaspijskiej ropy z Azerbejdżanu. Zgodnie z dawnym planem, na który Polska ma ciągle zarezerwowane fundusze z UE, ukraiński ropociąg Odessa - Brody miał być też przedłużony do Płocka.

Wizja stworzenia w Europie Środkowej bloku państw połączonych rurami, przez które płynie kaspijska ropa, bardzo niepokoiła Rosję - przypomina portal Ukrainskaja Pravda. Nie krył tego w publicznych wypowiedziach Nikołaj Tokariew, szef rosyjskiego państwowego koncernu ropociągowego Transnieft. Według moskiewskiego dziennika "Wriemia Nowostiej" zablokowaniu planów dostaw przez Ukrainę kaspijskiej ropy do Europy ma też służyć umowa o tranzycie rosyjskiej ropy przez Ukrainę do Austrii. Takie porozumienie przed tygodniem premier Rosji Władimir Putin omawiał w Wiedniu.

Wprowadzenie wenezuelskiej ropy do ropociągu Odessa - Brody także przekreśliłoby plany transportu tą rurą kaspijskiej ropy. Bo z powodów technicznych ropy z Wenezueli nie można mieszać w jednej rurze z surowcem z Azerbejdżanu.

Mińsk ma też plan B na wypadek fiaska rozmów z Kijowem o wykorzystaniu rury Odessa - Brody. W piątek premier Białorusi Siergiej Sidorski rozmawiał z premierem Litwy Andriusem Kubiliusem o tranzycie ropy z Wenezueli przez terminal w Kłajpedzie. To może tylko zirytować Orlen, który od miesięcy bezskutecznie rozmawia z Wilnem o wykorzystaniu portu w Kłajpedzie do eksportu paliw z rafinerii w Możejkach.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy