Biznes Ludzie Pieniądze

Trzy śmiertelne ofiary strajku w Grecji. Na ulicach wrze

mag, Reuters, PAP
05.05.2010 , aktualizacja: 05.05.2010 15:34
A A A Drukuj
Trzy osoby zginęły w pożarze budynku w Atenach, w którym znajdowała się agencja bankowa - poinformował Reuters. Podczas demonstracji, które trwają w środę w Grecji, w Atenach policja użyła gazu łzawiącego i granatów ogłuszających, a w Salonikach wybuchły starcia między policją a uczestnikami protestów przeciw planom oszczędnościowym rządu.
"Około 50 ludzi starało się wejść do parlamentu. Policja użyła gazu łzawiącego i granatów ogłuszających, by ich rozproszyć" - relacjonował zajścia w Atenach świadek cytowany przez agencję Reutera.

W obu miastach demonstracje zwołano w ramach strajku generalnego, w proteście przeciwko planom oszczędnościowym przyjętym przez rząd w zamian za pomoc finansową Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

W centrum Aten w odpowiedzi na apel związków zawodowych pracowników prywatnych (GSEE) i państwowych (ADEDY) uczestniczyło w demonstracji ok. 20 tys. ludzi. PAME, związek zawodowy partii komunistycznej ze swej strony zebrał 10 tys. manifestantów w innym miejscu w stolicy Grecji. PAME tradycyjnie nie uczestniczy we wspólnych akcjach.

W Salonikach, które leżą na północy Grecji, zebrało się 14 tys. manifestantów - informowała wcześniej policja. Strajk generalny w Grecji, trzeci od lutego, spowodował paraliż komunikacji lotniczej, kolejowej i promowej. Nie działa sektor publiczny.

Związki zawodowe przyznają, że pozbawiony funduszy rząd był zmuszony ograniczyć wydatki, by dostać 110 mld euro pożyczki od krajów strefy euro i od MFW, jednak ich zdaniem przez oszczędności najbardziej ucierpią najmniej zarabiający Grecy.

Grecki parlament ma pod koniec tygodnia zdecydować jak będą wyglądały oszczędności, które mają uratować kraj przed bankructwem. To dlatego na ulicach miast od początku tygodnia wrze. Rząd chce m.in. obniżyć emerytury i pensja pracowników sektora publicznego przy jednoczesnym podniesieniu podatków. Związkowcy uważają, że te zmiany uderzą przede wszystkim w najbiedniejszych Greków.

-Rząd mógłby podjąć inne działania, a nie zabierać pieniądze rencistom, którzy zarabiają 500 euro miesięcznie - powiedział prywatnej telewizji Mega przewodniczący związku zawodowego funkcjonariuszy państwowych Spyros Papaspyros.

Dzisiaj w Grecji nie działają urzędy, nie działa komunikacja publiczna, odwołano też wszystkie loty z i do Grecji. W szpitalach przyjmowane będą tylko nagłe przypadki.

-Ludzie są na prawdę wściekli, wiele osób poza Atenami nie zdaje sobie sprawy co się stało (...) Kiedy dostaną następną wypłatę przyjadą do Aten z dziećmi i wnukami by protestować - przekonuje 78-letni emerytowany urzędnik i dodaje- Przez to co się dzieje nie kupuję nowych ubrań, będę zanosił moje spodnie do krawca, żeby je załatał, (...) będę je nosił na lewą stronę, jeśli będę musiał.

Na złe wiadomości z Grecji zareagowały rynki. Po godzinie 14 indeksy europejskich giełd zanurkowały. Według danych z godziny 15 londyński indeks FTSE 100 traci 1,15 proc., paryski CAC 40 1,59 proc., a frankfurcki DAX 0,77 proc. Traci także nasza waluta. Za euro trzeba płacić 4,08 zł, a za dolara 3,18 zł.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy