Biznes Ludzie Pieniądze

Dramat złotego. Dolar w dwa dni podrożał już o 23 grosze. Euro po 4,09 zł.

mać
05.05.2010 , aktualizacja: 05.05.2010 16:26
A A A Drukuj
Strach przed bankructwami kolejnych krajów Europy Zachodniej, m.in. Portugalii i Hiszpanii, pcha inwestorów do wyprzedawania euro i walut rynków wschodzących. Złoty stracił w środę kolejne 12 gr. w stosunku do dolara i 9 gr. do euro
Naszej walucie sprzyjać mają interwencje NBP i możliwa obniżka ratingu kredytowego Węgier
fot. Bartosz Bobkowski/AG
Naszej walucie sprzyjać mają interwencje NBP i możliwa obniżka ratingu kredytowego Węgier
Drugi z rzędu fatalny dzień dla złotego, a zarazem i kilkuset tysięcy rodzin mających kredyty w walutach obcych.. Złoty w ciągu kilku godzin stracił w środę kolejne 12 gr. w stosunku do dolara i 8 gr. w stosunku do euro. Niedługo przed godziną 16.00 notowania dolara na polskim rynku międzybankowym sięgnęły 3,19 zł! Jeszcze w piątek "zielonym" handlowano po 2,97 zł. Dolar jest tym samym najdroższy od lipca zeszłego roku. To jego najbardziej gwałtowne umocnienie od początku 2008 r., czyli głównej fali kryzysu finansowego.

W środę boleśnie spadał też kurs złotego w stosunku do euro. Unijna waluta, której notowania we wtorek przekroczyły psychologiczną barierę 4 zł, w środę nadal się umacniała. Po godz. 16.00 za euro trzeba było płacić już 4,09 zł. W ślad za euro drożał też frank, który doszedł. do 2,86 zł. W ciągu dwóch dni frank zyskał w stosunku do złotego aż 12 gr. To oznacza, że średnia rata kredytu w wysokości 300 tys. zł na 20 lat poszła z dnia na dzień w górę o kilkadziesiąt złotych.

Tak mocny spadek złoty zawdzięcza fali niepewności o to, czy kolejne po Grecji kraje Europy Zachodniej - m.in. Hiszpania i Portugalia - nie staną na krawędzi niewypłacalności. Globalni inwestorzy wycofują się z rynków wschodzących i zamieniają aktywa na "twardą walutę", za jaką dziś znów uchodzi dolar. Kurs euro w stosunku do dolara spadł do najniższego od 145 miesięcy poziomu. Za jedno euro płaci się już tylko 1,28 dol., podczas gdy w szczycie kryzysu finansowego było to 1,5 dol.

Cieszą się osoby mające w bankach albo w skarpecie dolary i euro, a także ci, którzy inwestują pieniądze w funduszach inwestycyjnych denominowanych w euro lub dolarze. Wszystkie wymienione wyżej kursy pochodzą z rynku międzybankowego. A przecież te zawarte w bankowych tabelach spłat kredytów są jeszcze o kilka groszy mniej korzystne dla klientów, niż te międzybankowe.

Czytaj też: Kredyt hipoteczny, czyli klient z pistoletem przystawionym do głowy

Czytaj też: Powstał pierwszy polski fundusz zarabiający wyłącznie na spadkach cen

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    39 głosów