W rozmowie na antenie TVN CNBC Koziński stwierdził, że choć wejście Polski do
strefy euro będzie opóźnione, na pewno nastąpi. Nie chciał jednak podać konkretnej daty.
Jak dotąd najczęściej wymienianą przez rząd i analityków datą wprowadzenia
euro w Polsce jest 2015 rok.
Wiceszef NBP powiedział, że jego zdaniem sytuacja na rynku walutowym, na którym w środę
złoty bardzo mocno tracił na wartości, teraz zaczyna się stabilizować. Przypomnijmy, że złoty osłabiając się, przełamał we wtorek psychologiczną barierę 4 zł za euro, a w środę pokonał 4,1 zł. Uważa również, że w bieżącym kwartale nie należy podwyższać
stóp procentowych i prawdopodobnie RPP tego nie zrobi.
Mimo kłopotów złotego wiceprezes NBP wciąż stoi na stanowisku, że przedłużenie elastycznej linii kredytowej w Międzynarodowym Funduszu Walutowym nie jest Polsce potrzebne. Podpisana rok temu umowa dawała Polsce dostęp do 20,5 mld euro na okres 12 miesięcy. - Ta linia nie jest nam potrzebna. Mamy znaczne aktywa rezerwowe, nie spodziewamy się ataku spekulacyjnego na naszą walutę, więc z tego punktu widzenia naszych potrzeb odnowienie linii kredytowej nie jest potrzebne - powiedział Koziński.
Dodał jednak, że wciąż jest to tematem dyskusji z rządem. - . Jeśli rząd, minister finansów uzna, że odnowienie linii kredytowej jest niezbędne z punktu widzenia równowagi płatniczej naszego kraju, (...) to jesteśmy otwarci na dyskusję, ale prosimy o argumenty - powiedział. Zasugerował też, że
Polska mogłaby odnowić linię kredytową w wysokości niższej niż zakładała zeszłoroczna umowa mówiąc, że swoją umową kredytową Kolumbia odnowiła w jednej trzeciej. Jak dodał, cena którą zapłaciła Polska za linię kredytową była wysoka - to aż 52 mln dolarów.
Koziński stwierdził też, że bez opłaty za gotowość Polska może w każdej chwili skorzystać z pomocy EBC o wartości do 10 mld euro.