Dzisiejszy szczyt przywódców
strefy euro zatwierdzi decyzję o planie pomocowym dla Grecji, w ramach którego kraje euro udzielą Atenom 80 mld euro kredytów w ciągu najbliższych trzech lat, a Międzynarodowy Fundusz Walutowy - 30 mld euro. To formalność, bo zgodę na tę pomoc ministrowie finansów eurogrupy wynegocjowali już w ostatnią niedzielę. - Głównym celem szczytu jest demonstracja poparcia i europejskiej solidarności wobec Greków. Musimy pokazać, że stoimy przy nich, co powinno choć trochę pomóc premierowi Jeoriosowi Papandreu w forsowaniu drakońskich cięć budżetowych, od których uzależniliśmy nasze kredyty - mówi brukselski dyplomata.
Kanclerz Angela Merkel oraz prezydent Nicolas Sarkozy wspólnie zaapelowali wczoraj, aby szczyt zajął się sposobami monitorowania dyscypliny budżetowej w krajach euro (
Grecja fałszowała do niedawna statystyki przesyłane do Brukseli) oraz pogłębienia koordynacji gospodarczej. W ich wspólnym liście do szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya nie ma jednak zbyt wielu konkretów. Merkel i Sarkozy piszą o potrzebie niezależnego nadzoru nad
agencjami ratingowymi (w Brukseli coraz głośniej oskarża się je o nakręcanie paniki na rynkach finansowych), lecz pomijają milczeniem m.in. pomysł wzajemnego opiniowania swych budżetów przez rządy krajów euro, co Komisja Europejska zamierza oficjalnie zaproponować w najbliższą środę.
Zdaniem Van Rompuya nowe reguły koordynacji gospodarczej powinny być dyskutowane nie tylko przez członków strefy euro, lecz przez całą Unię Europejską. Zwłaszcza że
Polska i kilka innych krajów chce już w najbliższych kilku latach wstąpić do unii monetarnej.