W kwietniu liczba miejsc
pracy poza rolnictwem rosła w
USA w tempie najszybszym od czterech lat. Według agencji Reuters oznacza to, że pracodawcy coraz śmielej zaczynają zatrudniać pracowników, co dobrze wróży rozwojowi gospodarczemu. Według resortu pracy
bezrobocie jednak wzrosło do 9,9 proc. wobec 9,7 proc. w marcu.
Analitycy szacowali, że przybędzie 200 tys. nowych miejsc pracy. "Już wynik w pobliżu tego poziomu powinien być pozytywnym sygnałem dla rynków. Jeśli dane faktycznie okażą się tak dobre, giełdy mogą wykorzystać je do chwilowego odreagowania ostatnich spadków" - napisał w analizie Tomasz Regulski z TMS Brokers.
Dane dobrze wpływają na rynek. Indeksy nowojorskich giełd w handlu przed sesyjnym wzrosły po podaniu wiadomości. Jednak - jak podaje Reuters - nastroje na rynku pozostają niepewne.
O godzinie 14.47 kontrakty na indeks
S&P 500 rosły o 0,78 proc., a na technologiczny Nasdaq - o 0,57 proc.
Od początku recesji w USA ubyło 8,2 mln miejsc pracy. Zdaniem ekonomistów powrót do poziomu sprzed kryzysu może jeszcze potrwać kilka lat. Ich zdaniem spadek
bezrobocia będzie kluczowy w umocnieniu niewielkiego wzrostu gospodarczego.