Na rynkach finansowych trwa odwrót od akcji oraz wszelkich ryzykownych aktywów. Inwestorzy boją się, że po tym, jak państwa strefy euro musiały ratować przed bankructwem Grecję, kłopoty z wykupieniem swoich obligacji będą miały również
Portugalia,
Hiszpania oraz Włochy. Wyprzedaży akcji na światowych giełdach towarzyszy ucieczka od euro. Inwestorzy zamieniają euro na dolary i kupują za nie obligacje rządu amerykańskiego. W czwartek wieczorem i w piątek rano euro spadło do 1,25 dol.
Czytaj też o firmach kuszących inwestycjami na rynku walutowym:
Zagraj na foreksie, a oddadzą ci pieniądze za paliwo Odwrót od ryzyka powoduje wzrost
ceny złota, które uważane jest za bezpieczną "przechowalnię" wartości pieniędzy w kryzysowych momentach. W piątek kurs żółtego kruszcu w dostawach bezpośrednich (spotowych) osiągnął 1207 dol. za uncję. To najwyższa cena w tym roku. W ciągu tygodnia kurs skoczył o 28,5 dol. Od początku kwietnia, kiedy uncja złota kosztowała ok. 1100 dol., cena wzrosła o 10 proc. Całkiem niedaleko jest już do historycznego rekordu, które
złoto osiągnęło na początku grudnia 2009 r. - 1226 dol. za uncję.
Wśród Polaków też ostatnio złoto stało się też popularną inwestycją wśród Polaków. Mennica
Polska podała w piątek, że popyt na złoto inwestycyjny zwiększył się czterokrotnie, zaś niektórzy klienci kupują nawet po kilka kilogramów złotego kruszcu. Rekordzista kupił hurtem 25 kg żółtego kruszcu.
Analitycy uważają, że poza groźbą niewypłacalności krajów europejskich, inwestorów do złota przyciąga nie najlepsza sytuacja gospodarcza świata. W przeliczeniu na polską walutę na początku tygodnia na londyńskiej giełdzie uncja żółtego kruszcu kosztowała 3216 zł, natomiast na zamknięciu piątkowej popołudniowej sesji za tę samą ilość złota płacono 3300 zł. Jedna uncja to 31 gramów.
Czytaj też komentarz:
Wraca gorączka złota. Ale zanim kupisz sztabkę dobrze się zastanów, bo popyt na złoto jest bardzo chimeryczny - Kto zainwestował rok temu złotówki w złoto zyskał 25 proc. A jeżeli uczynił to 3 lata temu - podwoił kapitał. Z kolei 5-letnia inwestycja w ten kruszec dała stopę zwrotu na poziomie 175 proc., dla porównania inwestujący na rynku polskich akcji zyskali w tym czasie około 25 proc. - zachwyca się Jan Mazurek, analityk w Investors TFI, grupie funduszy, z których jeden inwestuje na rynku złota.
Mazurek twierdzi, że złoto wcale nie jest jeszcze u szczytu. - Złoto było jeszcze wyżej wyceniane w 1980 roku. Gdyby przeliczyć tamtejsze ceny kruszcu z uwzględnieniem wskaźnika inflacji wówczas uzyskalibyśmy cenę przekraczającą 2000 dol. Daleko więc do tamtejszego rekordu, który wynikał z napiętej sytuacji politycznej na świecie. Dziś mamy trudną sytuację ekonomiczną, szczególnie w Stanach Zjednoczonych oraz Europie. Wzrasta więc prawdopodobieństwo kontynuacji trendu wzrostowego na złocie - twierdzi analityk.