Według Rostowskiego, gdyby nie decyzję o stworzeniu europejskiego mechanizmu pomocy kryzys mógł się rozwinąć "w sposób absolutnie katastrofalny", a jego skutki nie ominęły Polski. Minister finansów stwierdził jednak, że zagrożenie zostało odsunięte.
"Widzimy wspólne działanie trzech instytucji: Rady Europejskiej,
MFW i EBC. Myślę, że to są działania na taką skalę, że są bez wątpienia adekwatne do skali zagrożeń. Nie powrócimy do stanu sprzed sześciu tygodni z dnia na dzień. Od czasu do czasu dalsze problemy i dalsze zagrożenia będą powstawać. Musimy być świadomi tego, że w tych trudnych czasach także gospodarka polska, która jest zdrowa i silna, płynie na wzburzonych morzach" - stwierdził Jacek Rostowski.
Jego zdaniem, najważniejsze w wieczornych negocjacjach było przekonanie Niemiec oraz Finlandii, niechętnych mechanizmowi gwarancji kredytowych w
strefie euro ze względu na ograniczenia konstytucyjne. Wskazał również na przełomową decyzję
Europejskiego Banku Centralnego, który będzie wykupywał obligacje. "Każdy kraj
strefy euro, który będzie miał problemy na swoich rynkach obligacji skarbowych, będzie mógł liczyć na to, że EBC będzie na rynku wtórnym te obligacje skupował. Dlatego żaden kraj nie będzie musiał korzystać z 60 mld euro udostępnianych przez KE.
Rostowski powiedział, że także kraje spoza strefy euro będą mogły udzielać gwarancji dla wsparcia krajów tego obszaru walutowego. Nie wykluczył, że zrobi to także
Polska.
"Uważam, że każdy akt solidarności procentuje wielokrotnie, a każdy akt egoizmu narodowego i małostkowości także procentuje, ale w ujemnym sensie, i kosztuje. Dzisiaj zobaczyliśmy, jaka ważna jest współpraca międzynarodowa w walce z kryzysem" - powiedział Rostowski.
Unia Europejska ratuje euro. Razem z MFW stworzy fundusz o wartości 750 mld euro