"Jest gwałtowne umocnienie, jak wszędzie na świecie. Dotychczas odrobiliśmy połowę zeszłotygodniowego osłabienia" - powiedział agencji Reuters dealer długu w
ING Banku Śląskim Bartłomiej Wit.
"Nie zmieniło się postrzeganie polskiej gospodarki i wydaje mi się, że polski rynek będzie się dobrze trzymał na tle innych krajów. Mamy szanse na dalsze umocnienie w tym tygodniu" - dodał Wit.
Niestety, po godz. 12 euro znów się umocniło i kosztowało 4,027 zł. Za dolara trzeba było płacić 3,096 zł.
- Osłabienie w zeszłym tygodniu było zbyt mocne, teraz mamy mocną korektę tamtego ruchu. Jest możliwe, że kurs EUR/PLN dojdzie do 4, a potem może trochę się osłabić - powiedział agencji Reuters diler walutowy w jednym z warszawskich banków.
W zeszłym tygodniu złoty stracił ponad 5 proc. wobec euro i 10 proc. wobec dolara, gdyż w polską walutę uderzył wzrost awersji do ryzyka spowodowany nasilającymi się problemami zadłużenia części europejskich gospodarek, w szczególności Grecji. Był to najgorszy tydzień dla złotego od 14 miesięcy.
W nocy kraje UE zgodziły się stworzyć europejski mechanizm pomocowy o wartości 720 mld euro (uwzględniając wkład
MFW), co rynki przyjęły z dużą ulgą. -Na pewno będzie mocne otwarcie. To spektakularna pomoc. Można oczekiwać, że takie mechanizmy nie pozwolą żadnemu krajowi upaść, co było przyczyną ostatnich obaw na rynkach - powiedział
makler w jednym z warszawskich biur maklerskich.
W poniedziałek rano pną się do góry europejskie indeksy: niemiecki DAX i londyński FTSE 100 zyskują po 4 proc., francuski CAC 40 - rośnie 7 proc., a Hiszpański IBEX aż o 10,5 proc.
Warszawska giełda również wystrzeliła w górę. O 10:40 WIG 20 rośnie 4,6 proc. Czytaj także:
Euro umacnia się wobec dolara -
720 mld euro pomocy dla UE