Sprawa dotyczy projektu budowy gazociągu Bernau -
Szczecin. Spółka Aleksandra Gudzowatego chciała wybudować rurę łączącą Polskę z Niemcami wraz z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem. W 1999 roku te dwie firmy oraz niemiecki Ruhrgas podpisały list intencyjny w tej sprawie; nie została jednak zawarta umowa. W 2005 roku PGNiG i niemieckie VNG założyły spółkę celową do realizacji interkonektora ITG z Boernicke k. Berlina do Polic.
Zdaniem Wojciecha Tomczyka połączenie Boernicke - Police to odwzorowanie projektu Bernau - Szczecin, które ma na celu wyeliminowanie Bartimpeksu.
- Uważamy, że polski rząd złamał zasady wolności gospodarczej, ingerując w ten projekt, a następnie go przywłaszczając - twierdzi Tomczyk. - Wobec faktu, że dysponujemy aktualnym pozwoleniem na budowę, a strategią rządu jest dywersyfikacja dostaw gazu - domagamy się, żeby inwestycja była kontynuowana z udziałem Bartimpeksu - dodał.
Adwokat uważa, że to pod wpływem rządu PGNiG nie sfinalizował umowy. - Zarzucamy PGNiG nielojalność w negocjacjach, bo spółka podpisała list intencyjny, który upewnił Bartimpex w sensowności projektu. Bartimpex poniósł wydatki, a PGNiG podjął działania konkurencyjne - powiedział adwokat.
Wiceprezes PGNiG Mirosław Szkałuba zaprzecza, by jego firma kiedykolwiek podejmowała działania utrudniające innym podmiotom budowę połączeń gazowych.
