W środę na huczną fetę z okazji giełdowego debiutu PZU minister skarbu Aleksander Grad pojechał jeszcze służbowym starym Volvo. Ale być może na gali po wprowadzeniu na parkiet kolejnej wielkiej państwowej spółki szef resortu skarbu pojawi się już w nowej limuzynie.
W decydującą fazę wszedł
przetarg Ministerstwa Skarbu na wynajem na cztery lata sześciu limuzyn dla kierownictwa resortu oraz 12 aut niższej klasy aut dla krajowych delegatur ministerstwa. Do końca zeszłego tygodnia resort przyjmował oferty od firm zainteresowanych zdobyciem prestiżowego zlecenia.
- W terminie wpłynęły cztery oferty, które teraz są analizowane - poinformował "Gazetę" rzecznik Ministerstwa Skarbu Maciej Wewiór.
Ten przetarg resort skarbu uznał za rewolucję w administracji publicznej. Zamiast kupować nowe
samochody, wzorem prywatnych firm Ministerstwo Skarbu postanowiło je wynająć. Resort twierdzi, że w ten sposób zaoszczędzi pieniądze podatników.
Wcześniej jednak resort skarbu musiał poświęcić sporo czasu na sprecyzowanie, jakich aut potrzebuje i na jakich warunkach chce je wynająć. "Gazeta" opisywała, że dla swoich VIP-ów ministerstwo zażądało początkowo aut z silnikami "zasilanymi etyliną", czyli niedostępną na stacjach od lat
benzyną z dodatkiem trującego związku ołowiu. Po publikacji "Gazety" resort skarbu wprowadził poprawkę i etylinę zastąpił benzyną bezołowiową.
"Gazeta" przytaczała też opinię eksperta branży samochodowej Wojciecha Drzewiecki z firmy Samar, który dziwił się, dlaczego Ministerstwo Skarbu w 12 autach dla delegatur dopuszcza tylko 5-biegowe skrzynie biegów, chociaż coraz częściej koncerny montują 6-biegowe ręczne skrzynie biegów, bo dzięki temu
auto spala mniej paliwa. I w tym przypadku resort zmodyfikował swoje wstępne żądania, dopuszczając wynajem aut z 6-biegową przekładnią.
Po ogłoszeniu
przetargu przez miesiąc aż siedem razy Ministerstwo Skarbu ogłaszało wyjaśnienia i modyfikacje do warunków przetargu.
Do końca resort skarbu wykluczał jednak z przetargu auta z silnikami Diesla. Spalają one mniej paliwa niż auta z silnikami na benzynę. A na dodatek auta z silnikami Diesla zwykle wolniej tracą na wartości niż auta z silnikami na benzynę. I dlatego wynajem na cztery lata auta z silnikiem Diesla może być tańszy niż wynajem auta z silnikiem na benzynę - tłumaczyli "Gazecie" Wojciech Drzewiecki i prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego Jakub Faryś.
Przy wyborze auta resort skarbu nie przewidział też punktów dla aut, które zużywają mało paliwa i mają niską emisję CO2. To powinno interesować resort, bo w zeszłym roku wydał na paliwo do służbowych aut 326 tys. zł - a za tyle można kupić kilka samochodów. "Brak jest obiektywnych, jednoznacznych norm poziomu spalania paliwa dla samochodów, które można wykorzystać przy ocenie ofert, a także brak jest instytucji, która mogłaby w sposób niepodważalny wyznaczyć poziom spalania" - twierdzi Maciej Wewiór.
Tymczasem aktualizowane co rok dane o zużyciu paliwa w ok. 15 tys. modeli nowych aut sprzedawanych w UE publikuje Ministerstwo Infrastruktury, wypełniając rozporządzenie prezesa Rady Ministrów w sprawie informacji istotnych z punktu widzenia ochrony środowiska.
Maciej Wewiór nie odpowiedział nam, czy resort skarbu zwracał się do Ministerstwa Infrastruktury o dane na temat zużycia paliwa w nowych autach.
