Biznes Ludzie Pieniądze

Tragedia grecka: Chwila prawdy będzie za kilka miesięcy

Rozmawiała Patrycja Maciejewicz
10.05.2010 , aktualizacja: 10.05.2010 20:48
A A A Drukuj
Rozmowa z Jackiem Wiśniewskim, głównym ekonomistą Raiffeisen Banku, członkiem rady gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku


Patrycja Maciejewicz: Unia Europejska i MFW przyjęły pakiet pomocy dla krajów strefy euro będących w tarapatach finansowych. Grecji, Hiszpanii i Portugalii nie grozi już bankructwo?

Jacek Wiśniewski: Przez kilka miesięcy nie grozi im błyskawiczne bankructwo. Ale nie jest powiedziane, że ich kłopoty oraz kłopoty całej strefy euro skończyły się.

Fundusz, który utworzono, ma działać jak pożyczkodawca ostatniej instancji - gdy już tradycyjni kredytodawcy nie chcą pożyczyć pieniędzy, daje finansowanie, ale stawia warunki. Wymaga reform i odbudowy zaufania rynków finansowych, by po jakimś czasie kraj mógł znów zaciągać pożyczki u inwestorów.

To tak jak z prywatną osobą, która ma kłopoty, straciła pracę, przestała spłacać swoje kredyty. Jeśli jest uczciwa i wiarygodna, dostaje szansę. Osoba, która jej zaufa, poręczy, wierzy, że ma chęć i zapał do pracy, w końcu znajdzie zatrudnienie i będzie w stanie dalej płacić raty kredytów.

750 miliardów euro to potężna kwota. Można za nią uratować kilka krajów wielkości Grecji.

Skąd gwarancja, że reformy uda się przeprowadzić? Grecją targają ogromne protesty przeciw jakimkolwiek zmianom.

- Problem, z którym się mierzymy, to nadmierne zadłużenie. Dyskusja o krajach PIGS (Portugalia, Irlandia, Grecja i Hiszpania) zaczęła się pół roku temu. Każdy miał tyle samo czasu, żeby coś zrobić. Irlandia szybko zakasała rękawy, powstrzymała wzrost zadłużenia i dziś nikt już nie myśli o jej upadku. Ten przykład pokazuje też, że kilka miesięcy to wystarczająco dużo, by udowodnić swoje dobre chęci.

Protesty w Atenach to znak, że jednak rząd stara się coś robić. Jeszcze niedawno zapowiadano tylko, że nie będzie podwyżek pensji. Władze mają świadomość, że jeśli teraz zawiodą to nie będzie już kolejnego chętnego, który pożyczy im pieniądze. Dalej jest tylko bankructwo.

Grecja ma największe kłopoty nie dlatego, że jej dług jest największy, ale dlatego, że ma zszarganą reputację. Unia Grecji zaufała. Tak naprawdę rynki nie drżały z obawy, czy Grecja przeprowadzi reformy, ale czy Bruksela będzie bronić kraju z problemami, walczyć o uchronienie go przed bankructwem i jak to sfinansuje. Dziś rynek nie musi już mówić "sprawdzam", bo jest kapitał i wola ratowania. To kończy pierwszą fazę kryzysu greckiego.

Co będzie dalej?

- Na dłuższą metę żaden kraj nie uratuje drugiego. Niemcy przecież nie wchłoną Grecji i nie będą za nią płacić rachunków.

Przez kilka miesięcy jest gwarancja, że żaden z zagrożonych krajów nie upadnie. Jeśli nie zdobędzie finansowania na rynku, to MFW i Unia im pożyczy. Ale za 6-7 miesięcy znów będzie test. Okaże się, czy Grecja oszczędza, czy Hiszpania i Portugalia nie brną dalej w zadłużenie. Gdyby się okazało, że nie zeszły ze złej ścieżki, to będziemy mieć drugą falę kryzysu.

Żeby wrócić do wzrostów na rynkach finansowych, inwestorzy muszą zaufać, że gospodarki będą poprawiały swoją pozycję, rozwijały się. O to zaufanie będzie tym łatwiej, im więcej będzie zapału do przeprowadzenia reform, ograniczania wydatków.



Choć polska gospodarka ma się bardzo dobrze, to złoty okazał się bardzo wrażliwy na greckie wydarzenia. W ciągu kilku dni ceny walut skoczyły o 30 groszy. Wczoraj z kolei złoty ostro zyskiwał na wartości. Ile jeszcze potrwa taki rollercoaster?

Po decyzji KE i MFW powinno nastąpić uspokojenie nastrojów. Waluty odrabiają część strat z ubiegłego tygodnia. Zmienność nie powinna być już tak duża. Cena euro będzie stabilizować się w przedziale 3,80-4,10 zł.

To pięciodniowe trzęsienie ziemi na rynku walutowym nie będzie jednak miało wpływu na naszą gospodarkę. Na razie to było jednorazowe wydarzenie, ani potencjalne zyski eksporterów, ani straty importerów nie są istotne. Oczywiście co innego, gdyby duże wahania kursów utrzymywały się przez dłuższy czas - tak jak rok temu przez kilka miesięcy. Wtedy to nie służyłoby wzrostowi gospodarczemu, bo warunki prowadzenia biznesu stają się mniej przewidywalne ze względu na większe ryzyko kursowe.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów