Przetarg na dostawę kurtek, spodni oraz czapek i rękawiczek służbowych Poczta ogłosiła 14 lutego 2008 r. Kontrakt o wartości 36,5 mln zł zgarnęło konsorcjum pięciu firm - PPH Kama, Konfekcjoner, Zakłady Przemysłu Odzieżowego "Nowa Ruda" oraz Zakłady Odzieżowe "Wybrzeże" Spółdzielnia Inwalidów. Na czele konsorcjum stoi gigant tej branży - warszawski Arlen. On miał też dostarczyć najwięcej ubrań.
Poczta
przetarg kilkakrotnie unieważniała, chcąc się z niego wycofać. Dlaczego? Bo popadła w problemy finansowe.
Do podpisania umowy na wykonanie kontraktu we wrześniu 2009 r. zmusił narodowego operatora dopiero przegrany proces przed sądem okręgowym.
Konsorcjum firmy stworzyły z rozsądku. Rynek
zamówień publicznych na odzież dla służb mundurowych mocno się ostatnio skurczył. Na mundury wojskowe np. o połowę (rok 2008 do 2009).
Małżeństwo trwało do momentu, gdy Arlen zdradził, że kontrakt chce wykonywać ze swoich materiałów produkowanych przez spółkę Optex Opoczno (jej właścicielem jest Arlen razem ze skarbem państwa).
Na rynku mundurowych
przetargów publicznych to rewolucja. Firmy liczące się w tej branży szyją bowiem wodoodporne i paroprzepuszczalne kurtki czy spodnie z tkanin światowego potentata W.L. Gore & Associates (tzw. Gore-Tex). - W ostatnich latach nie jest mi znany żaden duży przetarg publiczny dla wojska czy straży pożarnej, w którym dostawcy nie szyliby z tkanin Gore - twierdzi nasz rozmówca z branży. Z jego usług do niedawna korzystał także Arlen.
Poczta
Polska zaakceptowała tkaniny proponowane przez Arlen. Formalnie określa się to jako zatwierdzenie wzoru.
I tutaj następuje zwrot akcji. Gore i Arlen przestały ze sobą współpracować. Firmy z konsorcjum pokłóciły się o to, z wykorzystaniem jakiego materiału wykonać zlecenie. Uczestnicy
przetargu chcą walczyć ze sobą w sądzie. A Poczta czeka na ubrania. Każdy z uczestników konsorcjum szył je na własną rękę. Arlen ze swoich materiałów, pozostali uczestnicy konsorcjum z materiałów Gore.
Pat? Arlen twierdzi, że pod koniec stycznia Poczta Polska zaczęła na niego naciskać, aby podpisał aneks do umowy, w którym zgodziłby się na szycie ubrań z innych materiałów niż te produkowane przez jej spółkę.
Arlen powiedział nie. I zaczął ostrzegać Pocztę, że ubrania produkowane przez pozostałych uczestników konsorcjum są niezgodne z "zaakceptowanymi przez samego zamawiającego wzorami i przyjętą dokumentacją techniczno-technologiczną.
Co na to Poczta? Pierwszą część dostaw od skłóconych z Arlenem uczestników konsorcjum... zwolniła od odbiorów jakościowych. Jak tłumaczy dziś, potrzebowała ubrań dla listonoszy, bo było bardzo zimno.
Arlen ostro zaprotestował. Przy drugiej dostawie Poczta sprawdzała już dokładnie jakość ubrań. Przedstawiciele Poczty podpisali protokół stwierdzający, że uszyte ubrania są niezgodne z zatwierdzonym wzorem i zatwierdzoną dokumentacją.
Według naszych informacji ci pracownicy, którzy podpisali taki protokół, byli później szykanowani - jeden z nich został usunięty ze stanowiska. Co na to Poczta? Zaprzecza. - Pracownicy biorący udział w odbiorze wstępnym w żaden sposób nie byli z tego tytułu represjonowani. Osoby te w dalszym ciągu pracują w centrali Centrum Infrastruktury.
Zapytaliśmy też, czy operator prowadził z Arlenem rozmowy w sprawie aneksu. - Poczta Polska nie prowadzi żadnych rozmów dotyczących aneksu - twierdzi biuro prasowe.
Co dalej z kontraktem i z jakich tkanin będą uszyte ubrania? Nie wiadomo. Na razie Poczta Polska i Arlen kłócą się, czy odzież uszyta przez Arlen jest zgodna z umową, czy nie. Poczta, podpierając się opinią akredytowanego laboratorium, twierdzi że nie. Arlen, podpierając się opiniami trzech akredytowanych laboratoriów, twierdzi, że jest.
Kurtki na Spitsbergen Arlen już raz, w 2003 r., w niezwykle kontrowersyjnych okolicznościach wygrał przetarg na dostawy ubrań dla Poczty Polskiej. Poczta zamówiła wtedy dla listonoszy m.in. 23 tys. 700 kurtek w cenie 1056 zł plus VAT oraz spodnie po 280 zł (plus VAT). Wartość przetargu: 87 mln zł. Szef komisji przetargowej przekonywał: - Poczta jest bogatą firmą. Stać nas na kurtki, w których można zdobywać Spitsbergen.
Jak zauważyła Najwyższa Izba Kontroli i prokuratura, bardzo trudne były warunki przystąpienia do przetargu. Mimo że chciało w nim wystartować aż 31 dostawców, to zrobiły to ostatecznie tylko trzy firmy. O zwycięstwie decydowała przede wszystkich jakość produktów. Zwycięski Arlen zamówienie uszył z materiałów Gore.
Umowę podpisaną na lata 2004-06 zrealizował tylko w 90 proc. Ówczesny szef Poczty Polskiej zerwał ją przed końcem na polecenie ówczesnego ministra infrastruktury Marka Pola.
Prokuratura trzykrotnie umarzała w tej sprawie postępowanie - w lutym 2006, sierpniu 2007 oraz lipcu 2008 r. Za każdym razem decyzja o umorzeniu była zaskarżana przez Pocztę Polską.
