Umowa otworzy drogę do transferu do Rosji amerykańskich cywilnych technologii nuklearnych i instalacji nuklearnych (w tym reaktorów), wykorzystywanych w badaniach jądrowych i produkcji energii atomowej. Umowa pozwoli także tworzyć wspólne amerykańsko-rosyjskie firmy zajmujące się wykorzystaniem energii atomowej dla celów cywilnych, a także zezwoli na
eksport do Rosji zużytego paliwa nuklearnego z
USA - największego na świecie rynku takiego paliwa.
Dokładnie dwa lata temu tę umowę z Rosją podpisał i skierował już do Kongresu były prezydent USA George W. Bush. Jednak po wojnie Rosji z Gruzją Bush wycofał umowę z Kongresu. Umowa nie wymaga ratyfikacji, ale Kongres w ciągu 90 dni sesji parlamentarnych może ją zawetować.
W liście do Kongresu obecny prezydent USA Barack Obama, że sytuacja w Gruzji nie stanowi już przeszkody do zatwierdzenia umowy, a przemawia za tym współpraca Waszyngtonu z Moskwą w sprawie ograniczenia programu nuklearnego w Iranie. "Skala i zakres współpracy USA z Rosją w sprawie Iranu w wystarczający sposób usprawiedliwiają ponowne przedłożenie umowy Kongresowi" - napisał Obama w liście do amerykańskiego parlamentu.
Moskwa od dawna naciskała na Waszyngton na zatwierdzenie umowy o współpracy w energetyce nuklearnej. Decydując się na to, Obama zrobił kolejny ruch na rzecz ocieplenia stosunków z Rosją. Niespełna miesiąc temu Obama i prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew podpisali w Pradze umowę o ograniczeniu arsenałów nuklearnej broni strategicznej. Wznowiono także negocjacje o poparciu przez USA członkostwa Rosji w Światowej Organizacji Handlu (WTO).
Plany Obamy krytykują jednak w Kongresie politycy z opozycyjnej partii Republikanów. Ich zdaniem obecna administracja USA idzie na zbyt duże ustępstwa wobec Rosji. To rosyjski państwowy koncern Atomstrojeksport do sierpnia br. ma zbudować budzącą kontrowersje elektrownię atomową w Iranie.