Biznes Ludzie Pieniądze

Grecja prosi o pierwszą transzę unijnej pomocy, inwestorzy znów ostrożni

Patrycja Maciejewicz, AFP
11.05.2010 , aktualizacja: 11.05.2010 20:37
A A A Drukuj
Inwestorzy znów bardziej ostrożni - poniedziałkowy optymizm uchodzi z rynków finansowych
We wtorek grecki rząd zwrócił się o pomoc do instytucji unijnych i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Chodzi o wypłatę pierwszych 20 mld euro ze 110-mld puli pakietu ratunkowego. Na konta rządowe jeszcze wczoraj miało trafić 14,5 mld euro z Unii Europejskiej i 5,5 mld z MFW.

Grecja potrzebuje 9 mld euro jeszcze przed 19 maja, by spłacić zapadające raty pożyczek międzynarodowych. W ciągu kolejnych kilku miesięcy potrzeby wzrosną do kilkudziesięciu miliardów euro.

Jednocześnie Grecja stara się zmniejszyć wydatki budżetu - we wtorek rząd przyjął projekt reformy emerytalnej, która przez sprzyjającą opozycji prasę określana jest jako "potrójne uderzenie w emerytury". Zakłada bowiem nie tylko podniesienie wieku emerytalnego i trudniejszy dostęp do świadczeń, ale także wyższe składki i zawieszenie wypłacanych trzy razy w roku bonusów, które przyzwyczajono się traktować jak część emerytury.

Na dziś związki zawodowe zapowiedziały kolejne masowe protesty w Atenach. - Pracownicy i emeryci chcą, by to bogacze płacili podatki i ponosili koszty kryzysu - powiedział rzecznik jednego ze związków.

Tymczasem entuzjazm spowodowany przyjęciem w poniedziałek nad ranem specjalnego planu ratunkowego dla kolejnych państw strefy euro będących w tarapatach, powoli uchodzi z rynków finansowych. Wszystkie giełdy europejskie, poza moskiewską, spadały. Najbardziej hiszpańska (o prawie 5 proc.) i grecka (o ponad 2 proc.). WIG20 był o 0,6 proc. poniżej poniedziałkowego zamknięcia. Wyraźnie wzrosły też rentowności greckiego długu.

Inwestorzy na rynku walutowym po pierwszej fali euforii zaczęli kręcić nosem na nowo przyjęty plan, a zwłaszcza wykupywanie przez Europejski Bank Centralny obligacji państw, które nie mogą już sprzedać swoich papierów na rynku. Najwięcej głosów krytyki tego rozwiązania dochodzi z Niemiec, nie krył jej nawet Axel Weber, szef Bundesbanku. Inwestorzy boją się, że EBC będzie psuł pieniądz i że będzie działać pod presją polityczną. Wczoraj euro traciło względem dolara 0,7 proc., za wspólną walutę płacono znów tylko 1,27 dol. Złoty był bardziej stabilny, pod koniec sesji za euro płacono 4,01 zł.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos