W środę Komisja Europejska pokazała, że prewencja nie jest jej obojętna, i zaproponowała, by zintensyfikować gospodarcze zarządzanie w Unii Europejskiej. Chodzi przede wszystkim o wzmocnienie paktu stabilizacji i rozwoju i o kontrolę nad nierównościami makroekonomicznymi.
Na czym dokładnie miałoby to polegać? Przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso cytowany przez PAP powiedział, m.in., że chciałby, aby subwencje unijne były uzależnione od tego, czy kraje członkowskie przestrzegają zdrowej dyscypliny. W praktyce mogłoby to oznaczać, że Unia będzie mogła cofnąć pomoc finansową, jeśli państwo nie będzie spełniać wymagań. - Unijny
Pakt Stabilności i Wzrostu będzie wzmocniony tak, by przewidywał odebranie środków UE wszystkim krajom członkowskim łamiącym dyscyplinę budżetową - powiedział w środę szef KE Jose Manuel Barroso. Podkreślił też że "bez sankcji nie będzie wiarygodności". - Już istnieje rozporządzenie umożliwiające zawieszenie wypłat funduszy spójności (...). Na następną wieloletnią perspektywę budżetową przygotowujemy rozszerzenie tej zasady(...). Jest ważne, by kraje członkowskie respektowały unijny Pakt Stabilności i Wzrostu, więc musimy mieć tego rodzaju zachęty, bo inaczej Pakt nie będzie działał. Oczywiście mam nadzieje, że ich nie użyjemy - powiedział komisarz.
Barroso zaproponował też, aby powiązać narodowe budżety państw UE na jak najwcześniejszym etapie planowania.
O problemie pisał w Wyborczej.biz m.in. Jakub Borowski z Invest Banku. - Porozumienie [ws. utworzenia specjalnego funduszu] nie wzmacnia mechanizmu prewencji, np. nie przewiduje wprowadzenia szybkich zmian w pakcie stabilizacji i rozwoju wymuszających przestrzeganie dyscypliny budżetowej na krajach UE, co zwiększyłoby szanse na to, że kraje, które dostają pomoc, faktycznie przeprowadzą konsolidację - pisał Borowski.