Zapaść w handlu zagranicznym z 2009 r. została definitywnie przełamana. W pierwszym kwartale wyeksportowaliśmy towary za 26,2 mld euro.
Gdy kryzys finansowy uderzy w naszą gospodarkę, w pierwszej kolejności załamał się właśnie eksport. Na początku 2009 r. sprzedawaliśmy o kilkadziesiąt procent mniej niż 12 miesięcy wcześniej. Końcówka roku była dla eksporterów lepsza, jednak w całym 2009 r. eksport był i tak o ponad 17 proc. mniejszy niż rok wcześniej.
Dane za I kwartał, które w środę opublikował GUS, pokazują, że sytuacja się poprawiła. Sprzedaliśmy towary za 26,2 mld euro, a eksport był o 14 proc. większy niż przed rokiem.
Jednak gdy przeliczyć wpływy eksportowe na
złote, to do kieszeni eksporterów wpłynęło niewiele więcej pieniędzy - w ujęciu złotowym eksport wzrósł o 3,6 proc., do 106,3 mld zł. To dlatego, że przed rokiem mieliśmy do czynienia z rekordowym osłabieniem złotego.
Odrodził się też
import. Według GUS w I kwartale 2010 r. sprowadziliśmy towary za 28,4 mld euro (115,1 mld zł). W porównaniu z tym samym okresem 2009 r. to odpowiednio o 12,2 i 2,2 proc. więcej.
Deficyt w handlu zagranicznym wyniósł 2,2 mld zł.
Ciągle najwięcej towarów sprzedajemy do Niemiec. Eksport do naszych zachodnich sąsiadów sięgnął w tym czasie 6,8 mld euro. Udział Niemiec w handlu z polską delikatnie obniżył się - trafiło tam 25,8 proc.
eksportu. Sprzedaż do Niemiec rośnie wolniej niż eksport ogółem - w I kwartale zwiększył się o 7,7 proc. Największe wzrosty eksportu zanotowaliśmy w handlu z Hiszpanią (o 42,8 proc.), Wielką Brytanią (29 proc.) i Węgrami (23,1 proc.).