Biznes Ludzie Pieniądze

Karuzela kadrowa w Nokii. Przetasowania wśród menedżerów

Tomasz Grynkiewicz
12.05.2010 , aktualizacja: 12.05.2010 21:36
A A A Drukuj
Prezes pod obstrzałem mniejszościowych akcjonariuszy, bo Nokia przez trzy lata nie znalazła odpowiedzi na iPhone'a. W firmie nerwowo - kolejne wymiany na pozycjach głównych menedżerów


Obserwując poczynania Nokii z zewnątrz, można odnieść wrażenie, że szef fińskiego giganta Olli-Pekka Kallasvuo rozgrywa wyjątkowo chaotyczną partię szachów. Wczoraj w koncernie znów dokonano przetasowań wśród menedżerów: Anssi Vanjoki, szefowa marketingu, weźmie pod swoje skrzydła nowo powstały oddział smartfonów i usług. Zaś Mary McDowell, szefowa ds. rozwoju, przejmie dział kluczowych telefonów z niższych półek. Jej miejsce zajmie z kolei Kai Oistamo, kierujący działem urządzeń.

Zaskakuje nie tylko tempo zmian - poprzednią karuzelę Nokia zafundowała swoim pracownikom w październiku ub.r. Ale też posunięcia kadrowe: McDowell zastąpi bowiem Ricka Simonsona, który szefem działu telefonów był raptem od... października 2009 r. Wcześniej pełnił funkcję dyrektora finansowego, a pod koniec roku odejdzie z Nokii.

- To zaskakujące, jak często Nokia dokonuje zmian w kierownictwie. Inwestorzy powinni czuć się zaniepokojeni tym tempem. Dla nich przekaz jest taki, że Nokia nie wie, w którą iść stronę - uważa Jari Honko, analityk Swedbank. Inaczej patrzy na to Carolina Milanesi z firmy badawczej Gartner. - Nokia chce pokazać inwestorom, że wie, że szybkość to klucz do sukcesu.

Nokia traci grunt i nie jest w stanie w smartfonach znaleźć godnego rywala dla iPhone'a i BlackBerry. Jej ostatnią dużą premierą był model N95 w 2006 r. W tym samym roku stery w Nokii objął długoletni prawnik koncernu - Kallasvuo.

W ub.r. przychody Nokii spadły o 19 proc., zysk operacyjny - aż o 76 proc. W prestiżowym rankingu najcenniejszych marek firmy Millward Brown Nokia w ciągu roku straciła na wartości aż 58 proc., spadając z 13. na 43. pozycję. Akcjonariusze są wściekli, bo na badania Nokia wydała sześciokrotnie więcej od Apple'a. Efekty? Nie ma ani równie popularnego telefonu, jak iPhone (Motoroli to się udało w USA z Droidem), a by utrzymać pozycję na rynku, Nokia cięła ceny - w ciągu ostatnich pięciu lat średnia cena telefonów Nokii spadła o 44 proc. Spadki dotknęły też smartfony - w ciągu dziewięciu miesięcy średnia cena spadła ze 190 euro do 155 euro. A to odbiło się na zyskowności. Okazało się, że Apple zarabia na kilku modelach iPhone'a dwukrotnie więcej niż Nokia na całym swoim portfolio.

Czy Kallasvuo zapłaci za to głową? - To na pewno uspokoiłoby chwilowo inwestorów - uważa Milanesi z Gartnera. Na razie rada nadzorcza zaaprobowała plan, który ma wyprowadzić Nokię na prostą - Kallasvuo liczy na to, że podgoni rywali m.in. smartfonem N8 opartym na nowej wersji systemu Symbian. I wierzy, że przyszłość Nokii to usługi - w 2011 r. spółka chce na internetowych serwisach (m.in. e-mail, muzyka) zarobić 2 mld euro. I mieć 300 mln użytkowników. Analitycy i inwestorzy są sceptyczni. - Spadek zysku i marży, te liczby są szokujące. W ciągu kilku lat akcje straciły na wartości 60 proc. Ten zarząd nie ma pomysłu na odpowiedź na iPhone'a - mówili akcjonariusze na zeszłotygodniowym walnym zgromadzeniu.



Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy