Obniżka ma dotyczyć wszystkich ministrów i urzędników wyższego szczebla w nowym rządzie. Rocznie ich przeciętne wynagrodzenie wynosi ponad 140 tys. funtów.
Symboliczna decyzja - podjęta na pierwszym zebraniu nowego rządu - ma pokazać, że koalicja konserwatystów z Liberalnymi Demokratami potrafi się dogadać, stojąc przed trudnym wyzwaniem, jakim jest obniżenie
deficytu budżetowego.
Deficyt budżetowy Wielkiej Brytanii sięga już 163 mld funtów, ponad 11 proc.
PKB. To najwyższy poziom w historii.
Zdaniem ekonomistów obniżka wynagrodzeń ministrów to jaskółka poważnych cięć wydatków w administracji publicznej. Rynek oczekuje, że jeszcze w tym roku fiskalnym nowy rząd znajdzie w
budżecie 6 mld funtów oszczędności.
- Jesteśmy świadomi powagi sytuacji i szczerze mówiąc, jeśli nie pokażemy wiarygodnego planu na obniżenie deficytu, nie uzyskamy ani zaufania inwestorów na rynkach kapitałowych, ani obywateli w kraju - mówił Jeremy Hun, sekretarz w resorcie kultury, po godzinnym spotkaniu rządu.
Rząd obiecał, że w ciągu 50 dni przedstawi awaryjny plan budżetowy. David Cameron, nowy premier Wlk. Brytanii, mówił w środę, że jego rząd otrzymał "najgorsze dziedzictwo" w czasach nowożytnych.
Pytani przez brytyjskie media ekonomiści spodziewają się m.in. podwyżki podatku VAT (obecna stawka to 17,5 proc.) oraz zwiększenia uprawnień Banku Anglii jako regulatora rynków finansowych.