Wynik jest o 1,7 mld zł lepszy niż przed rokiem, kiedy w najgorszym okresie kryzysu koncern miał prawie 1,1 mld zł strat. Teraz sytuacja na świecie jest lepsza i korzystają na tym nafciarze. Orlen podkreśla, że stan jego finansów poprawił się, bo wzrosła cena gatunku ropy naftowej Brent z Morza Północnego. W pierwszym kwartale baryłka kosztowała średnio 76 dol., a przed rokiem - 44 dol. Jeszcze bardziej staniała ropa Urals z Rosji, główny surowiec rafinerii Orlenu. W pierwszym kwartale była przeciętnie o 1,4 dol. tańsza od ropy Brent, a przed rokiem ta różnica wynosiła 1,2 dol. W drugim kwartale rabat na Urals wzrośnie do 2,6 dol. - przewiduje Orlen. W wielu rafineriach przerabiających Urals zaczęły się bowiem remonty i rosyjskie kompanie naftowe obniżą ceny surowca.
Gorzej jest z zyskami z produkcji paliw. W pierwszym kwartale marża na przerobie ropy wynosiła 4 dol., prawie dwa razy więcej niż w ostatnim kwartale zeszłego roku, ale o 1,3 dol. mniej niż przed rokiem. O jedną czwartą rok do roku poprawiła się za to marża z produkcji petrochemicznej.
Z powodu ciężkiej zimy w pierwszym kwartale konsumpcja paliw była w Polsce o jedną setną mniejsza niż przed rokiem. Orlen chwali się, że mimo to w swojej sieci stacji paliwowych zwiększył sprzedaż o 4 proc.
Koncern zyskał też 0,8 mld zł ze sprzedaży części obowiązkowych zapasów ropy.