Biznes Ludzie Pieniądze

Rura Gazpromu przyspiesza w Turcji, ale stoi w Bułgarii

Andrzej Kublik
16.05.2010 , aktualizacja: 16.05.2010 18:20
A A A Drukuj
Jesienią Gazprom oczekuje zezwolenia na ułożenia gazociągu South Stream na wodach Turcji. Ale prace stoją w Bułgarii, która ma kluczowe znaczenie dla rosyjskiej inwestycji.
Gazociąg
Fot. SERGEI CHUZAVKOV AP
Gazociąg
Przed końcem roku Moskwa chce zebrać komplet głównych zezwoleń na budowę gazociągu South Stream, który przez Morze Czarne ma transportować gaz z Rosji do Europy Południowej i Środkowej. Wczoraj wicepremier Rosji Igor Sieczyn powiedział, że zielone światło dla tej inwestycji zapowiedziała Turcja w czasie rozmów z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem, który w zeszłym tygodniu złożył wizytę w Ankarze.

- Premier Turcji Recep Erdogan powiedział nam: "Popieramy ten projekt i w listopadzie zostaną wydane zezwolenia potrzebne do rozpoczęcia układania gazociągu na terenie tureckiej wyłącznej strefy ekonomicznej na Morzu Czarnym" - powiedział Sieczyn.

Jesienią zeszłego roku Turcja zezwoliła Gazpromowi zbadać dno morza na trasie, którą może przeciąć gazociąg. To jednak nie oznaczało automatycznie zezwolenia na inwestycję.

Plany Gazpromu może jednak opóźnić Bułgaria, gdzie zaplanowano końcówkę podmorskiej części South Streamu. Na administracyjne przeszkody w Bułgarii żalił się w ostatni piątek na konferencji prasowej w Sofii rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow, który oficjalnie przyleciał do Bułgarii na koncert zespołu AC/DC. - Uważamy, że z administracyjnego punktu widzenia istnieją rezerwy dla przyspieszenia projektu w Bułgarii - oświadczył Kuprijanow cytowany przez PAP. - Aby przyspieszyć projekt, potrzebne są kroki administracyjne i organizacyjne ze strony Bułgarii - dodał urzędnik Gazpromu.

Bułgaria odgrywa kluczową rolę w projekcie South Streamu. Podmorska część rury z Rosji ma się kończyć w Warnie, a stąd zaplanowano na terytorium Bułgarii dwie lądowe odnogi. Południową rosyjski surowiec popłynie do Grecji i Włoch. Północna odnoga po opuszczeniu terytorium Bułgarii przejdzie przez Serbię oraz Węgry do Słowenii i Austrii.

Gazprom postanowił zbudować gazociąg South Stream, aby zablokować budowę konkurencyjnej rury Nabucco. Ten gazociąg ma zmniejszyć zależność UE od Gazpromu, dostarczając do Europy przez Turcję gaz ze złóż nad Morzem Kaspijskim i w Azji Środkowej. Bułgaria i Turcja popierają budowę Nabucco. Jednak poparcie Ankary i Sofii dla tych konkurencyjnych gazociągów faluje i co pewien czas Bułgaria oraz Turcja wydają decyzje korzystniejsze dla Nabucco albo dla South Streamu.

Decyzje te pilnie śledzą także w Azerbejdżanie. Baku z pomocą zachodnich koncernów rozpoczęło eksploatację złóż gazu na Morzu Kaspijskim, które kryją blisko 2 bln m sześc. surowca - tyle, ile Europa zużywa przez cztery lata.

Zasoby w Azerbejdżanie stanowiły dotąd główne i najpewniejsze źródło dostaw gazu dla Nabucco. Jednak z powodu rosnącego poparcia Ankary dla South Streamu Baku zaczęło pospiesznie szykować alternatywną trasę eksportu gazu do Europy dookoła Turcji.

Do 12 czerwca zostanie zarejestrowana spółka AGRI, która zajmie się eksportem skroplonego azerskiego gazu do Rumunii - przewiduje umowa podpisana pod koniec zeszłego tygodnia w Tbilisi przez ministrów energetyki Azerbejdżanu, Gruzji i Rumunii. Zaledwie miesiąc wcześniej rządy tych państw podpisały ramowe porozumienie w sprawie tego gazowego połączenia. Porozumienie przewiduje, że na brzegu Morza Czarnego w Gruzji powstanie terminal do skraplania azerskiego gazu, a w Rumunii - gazoport do odbioru surowca. Rocznie tym połączeniem ma być transportowane 7 do 20 mld m sześc. gazu z Azerbejdżanu do Rumunii, a część surowca Bukareszt chce przesyłać tranzytem do innych państw UE. Ekspert branży gazowej Michaił Korczemkin z firmy East European Gas Analysis twierdzi, że to projekt opłacalny ekonomicznie. - Wydatki na transport gazu przez Morze Czarne i regazyfikację w Rumunii wyniosą poniżej 5 dol. za 1000 m sześc. - ocenia Korczemkin cytowany przez "Kommiersant". To tyle, ile wynoszą koszty transportu gazu rurami na odległość 200-300 km.

Ten projekt ma żywotne znaczenie dla Baku i państw UE w Europie Południowo-Środkowej, bo w razie fiaska rury Nabucco Azerbejdżan stanie się zależny od eksportu gazu do Turcji i Rosji, a państwa UE będą kupować azerski gaz, tyle tylko, że od Gazpromu i na warunkach rosyjskiego koncernu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów