Biznes Ludzie Pieniądze

Konto oszczędnościowe: Urbański w metrze wciska kit

Reklamę prześwietlił Maciej Samcik
17.05.2010 , aktualizacja: 18.05.2010 14:37
A A A Drukuj
Konto oszczędnościowe w Banku Millennium. Policz zanim posłuchasz Urbańskiego
Reklama Banku Millennium
Reklama Banku Millennium
Rzecz dzieje się w wagoniku warszawskiego metra. "Panie Hubercie, a nie macie tam w Millennium jakiejś promocji?" - pyta para młodych ludzi siedzącego naprzeciwko Huberta Urbańskiego, reklamową twarz Banku Millennium. Ten najpierw nie odpowiada, bo zaczytany jest w jakiejś gazecie i w dodatku ma w uszach słuchawki. Dopiero po chwili zdejmuje je i wchodzi z młodymi ludźmi w dyskusję. Wynika z niej, że promocja, owszem, jest i dotyczy wyższego niż zwykle oprocentowania pieniędzy na koncie oszczędnościowym.

Młodzi słuchają z rozdziawionymi ustami, a Urbański rozkłada przed nimi wielki plakat zachęcający do ulokowania pieniędzy na 6,5 proc. Dodaje jeszcze, że warto się pospieszyć, bo promocja nie potrwa wiecznie, i... wybiega z wagoniku, zostawiając oszołomionych rozmówców samych ze sobą. I właściwie nie wiadomo, czy młodym odebrało mowę z powodu spotkania z taką gwiazdą jak Urbański, czy też z powodu tych 6,5 proc., które przed chwilą zobaczyli na plakacie.

Obstawiałbym, że chodzi raczej o pierwszy powód, bo oferta konta oszczędnościowego przedstawiona w reklamowym spocie Millennium na aż tak wielki podziw z pewnością nie zasługuje. Nie dlatego, że oprocentowanie jest niskie - 6,5 proc. na koncie oszczędnościowym to dziś jedna z najwyższych ofert na rynku. Pies jest pogrzebany gdzie indziej.

Otóż te 6,5 proc. Bank Millennium płaci klientom tylko przez krótką chwilę. Z reklamy wynika bowiem, że standardowe oprocentowanie wynosi 4 proc., zaś dodatkowe 2,5 proc. klient otrzyma tylko do czasu zakończenia promocji, czyli do 30 czerwca.

Czy to się w ogóle opłaca? Policzmy: wkładam na promocyjne konto w Millennium kwotę 10 tys. zł. Bank zapłaci mi przez cały ten okres bazowe 4 proc. odsetek, czyli 400 zł w skali roku (dla uproszczenia pomijam kilka złotych wynikające z częstszej niż roczna kapitalizacji odsetek). W okresie promocji dostanę jeszcze dodatkowe 2,5 proc. W skali roku byłoby to 250 zł, ale promocja potrwa przecież tylko jeszcze przez półtora miesiąca. Zarobię więc ekstra raptem... 31 zł.

W sumie więc na moich 10 tys. zł dzięki promocji dostanę 431 zł zamiast 400 zł. Niewiele więcej, niż gdybym przez cały czas otrzymywał bazowe 4 proc.! A te obiecywane 6,5 proc. ładnie wygląda tylko na plakatach reklamowych.

Poza tym trzeba pamiętać, że jest jeszcze warunek dodatkowy: aby założyć promocyjne konto oszczędnościowe, trzeba mieć w Millennium rachunek osobisty. Rozczarowanie przeżyją też ci, którzy konto oszczędnościowe w Millennium założyli już przed promocją. Jeśli chcą się załapać na 6,5 proc., muszą dopłacić nowe pieniądze, bo tych, które w Millennium już leżą, lepsze warunki nie obejmują.

Czytaj blog autora: www.samcik.blox.pl



Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos