Potężna wyprzedaż euro zaczęła się już w zeszłym tygodniu i trwa do tej pory. Euro chwilowo osłabło do 1,2234 dol., co stanowi najniższy poziom od kwietnia 2006 r. W maju wspólna waluta straciła wobec dolara ponad 7 proc., a od początku roku - około 14 proc. Nikt nie wie, co trzeba zrobić, by wyjść z tej sytuacji, skoro euro osłabło mimo gigantycznego pakietu pomocowego. - Utrzymują się poważne obawy o strefę euro - powiedział Minoru Shioiri z Mitsubishi UFJ Morgan Stanley Securities.
Euro traci na wartości w wyniku obawy o
wzrost gospodarczy krajów strefy euro wprowadzających w ostatnich dniach ostre programy oszczędnościowe, które mają zahamować wzrost deficytów budżetowych. W czwartek przedstawiciele władz Portugalii ogłosili program podwyżek podatków i cięć budżetowych. Dzień wcześniej na podobny krok zdecydowała się
Hiszpania.
- Inwestorzy zakładają, że albo cięcia nie przyniosą założonych rezultatów (...), albo przyczynią się do silnego spowolnienia gospodarek, a
Europejski Bank Centralny będzie musiał utrzymywać
stopy procentowe na niskim poziomie - powiedział agencji Reuters szef strategów walutowych ING Chris Turner.
Kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała w niedzielę, że wart około 750 mln euro pakiet pomocowy dla strefy euro jedynie zapewnia trochę czasu na to, by poradzić sobie z głębokimi różnicami między najsilniejszymi i najsłabszymi krajami strefy euro.
Po początkowym optymizmie inwestorzy zaczęli się niepokoić, że cięcia budżetowe zapowiadane przez Grecję, Hiszpanię i Portugalię uderzą we wzrost gospodarczy regionu i zmuszą Europejski Bank Centralny do utrzymania
stóp procentowych na niskim poziomie na dłużej.
Po godz. 8 euro umacnia się wobec złotego o 0,8 proc., do 4,038 zł.