Rządowe propozycje przedstawił związkom zawodowym i przedsiębiorcom minister
pracy Eric Woerth. - Rząd musi postawić system emerytalny na nogi, ale obniżka świadczeń nie wchodzi w grę - powiedział Woerth. Zapewnił, że zmiany nie dotkną ani obecnych, ani przyszłych emerytów.
Na ratowanie systemu emerytalnego złożą się najbogatsi. Zapłacą wyższy podatek dochodowy (ale nie więcej niż 50 proc.) i od inwestycji. O ile wyższy - będzie wiadomo w czerwcu.
Minister pracy chce też wydłużenia wieku emerytalnego, który we Francji wynosi obecnie 60 lat. - Tylko wydłużenie aktywności zawodowej może nas zabezpieczyć przed demograficznym szokiem, przed jakim staje nasz system emerytalny - powiedział Woerth.
Z powodu wydłużania długości życia i większego
bezrobocia deficyt emerytalny we Francji sięgnie w tym roku 10,7 mld euro, podczas gdy jeszcze dwa lata temu było to 5,6 mld euro. Według prognoz rządu w 2013 r. zwiększy się on do 14,5 mld euro, a w 2020 aż do 50 mld euro.
Prezydent Nicolas Sarkozy zapowiedział, że jest zdeterminowany, żeby zreformować system emerytalny, mimo porażki jego partii w regionalnych wyborach. I pomimo gróźb części związków zawodowych, które zagroziły strajkiem w obronie wysokości wieku emerytalnego.
Francuzi przechodzili już na emeryturę w wieku 65 lat. W 1983 r. ówczesny prezydent François Mitterrand obniżył jednak ten próg do 60 lat. Dla porównania - w Niemczech i w Danii jest to 67 lat, a
Wielka Brytania planuje wydłużenie go aż do 68 lat.