W ten sposób
dziennik komentuje brak porozumienia na szczycie eurogrupy, na którym spotkali się w poniedziałek ministrowie finansów krajów
strefy euro. Ich obrady zostały przerwane w nocy z poniedziałku na wtorek, a kolejne posiedzenie zaplanowane jest dopiero na piątek. Ministrom nie udało się osiągnąć konsensusu w sprawie mechanizmu ratunkowego. Z nieoficjalnych źródeł dyplomatycznych, na które powołuje się gazeta, wiadomo, że
Niemcy i
Finlandia zażądają, żeby za każdym razem, kiedy środki ze specjalnego funduszu przeznaczonego na pomoc znajdującym się w kryzysie krajów strefy euro będą miały być użyte, ich parlamenty narodowe będą musiały wyrazić na to zgodę.
"Rząd Angeli Merkel stawia nowe warunki. Blokada!" - komentuje wniosek Niemiec "Le Soir". Zdaniem gazety w ten sposób Niemcy chcą wysunąć się na czoło całej strefy euro i dyktować warunki pozostałym jej członkom.
"Jest jeden problem, którego Angela Merkel i część jej elektoratu zdaje się nie dostrzegać. Nie ma nikogo poza Niemcami, kto życzyłby sobie, by ta nowa władza należała do Berlina" - komentuje dziennik. "Integracja europejska - tak. Ale nie pod czyimkolwiek dyktatem. Nawet jeśli miałby być to dyktat niemieckiego parlamentu, czcigodnej instytucji demokratycznej, która jednak jest wybierana przez zaledwie 82 z 500 milionów obywateli Unii Europejskiej" - czytamy na łamach belgijskiej gazety.
Na Europejski Mechanizm Stabilizacyjny o wartości 500 mld euro składają się dwa elementy. 60 mld euro zapewnić ma Komisja Europejska dzięki pożyczkom na rynkach kapitałowych i środkom z
budżetu UE. Kolejne 440 mld euro to pożyczki i gwarancje kredytowe udzielane krajowi w potrzebie przez inne kraje strefy euro i ewentualnie spoza tego obszaru.