Ogłosił to wczoraj na konferencji "Nuclear Power for Poland" Marcin Ciepliński, szef atomowego projektu Polskiej Grupy Energetycznej, która ma budować elektrownię.
W rankingu 28 miejscowości, które zgłosiły chęć goszczenia u siebie siłowni, najwyżej oceniany przez resort gospodarki jest pomorski Żarnowiec. Drugie miejsce zajął wielkopolski Klempicz, trzecie - Kopań na Pomorzu Zachodnim, czwarte zaś - Nowe Miasto na Mazowszu.
Największe szanse ma Żarnowiec, gdzie przeprowadzono jeszcze 20 lat temu badania geologiczne. Ale wszystkie trzy miejscowości, które wygrały, będą miały problemy z Naturą 2000, czyli obszarami, gdzie zgodnie z unijnym prawem inwestować można wyłącznie wtedy, gdy nie ma innej możliwości. Trzeba też zrekompensować szkody wyrządzone przyrodzie, np. sadząc drzewa gdzie indziej. To może bardzo wydłużyć procedurę budowy elektrowni, tymczasem rząd i PGE chciałyby ją skończyć w 2020 r.
Sam Żarnowiec leży poza obszarem Natura 2000, ale trzeba będzie sprowadzić wodę morską do jej chłodzenia. To będzie wymagało albo systemu rurociągów, albo kanału. Tymczasem - jak mówił Ciepliński - całe polskie pobrzeże bałtyckie to jeden obszar Natura 2000. Zmniejsza to także szanse Kopania. Z kolei Klempicz leży w sercu Puszczy Noteckiej.
Wszystko to sprawia, że rosną szanse miejscowości, w których są już elektrownie węglowe - w ich bezpośredniej bliskości nie ma oczywiście obszarów Natura 2000, a są wolne działki. To Połaniec (9. miejsce w rankingu) i Kozienice (14. miejsce). Wymagałoby to jednak porozumienia z właścicielami tych elektrowni - francuskim GdF Suez w Połańcu i państwową Eneą w Kozienicach. Odpada lokalizacja elektrowni w należącej do PGE siłowni w Bełchatowie. Opłacałoby się to dopiero po wyczerpaniu pokładów węgla brunatnego, czyli po 2040 r. Ostateczną decyzję PGE podejmie po rozmowach z zagranicznymi partnerami, których dobierze to tego projektu. Mają być znani w przyszłym roku.