Angela Gerekou, która w lewicowym rządzie Jeorjosa Papandreu była wiceministrem kultury i turystyki, zrezygnowała w poniedziałek wieczorem. Tego samego dnia
dziennik "Eleftherotypia" poinformował, że zobowiązania podatkowe jej męża, piosenkarza Tolisa Voskopoulosa, sięgają 5,5 mln euro.
Rzecznik rządu Giorgios Petalotis przyznał, że pani minister nie ma nic wspólnego z zobowiązaniami męża wobec państwa. Jego długi podatkowe sięgają bowiem czasów poprzedniego małżeństwa. Gerekou od kilku lat rozliczała się jednak razem z mężem. I - jak piszą greckie gazety - w czasie kiedy premier Papandreu wypowiedział wojnę osobom unikającym płacenia podatków, nie mogła zachować się inaczej.
Mąż pani minister bronił jej, wyjaśniając, że długi pochodzą z czasów, kiedy procesował się z poprzednią żoną. Ujawnił też, że w ramach postępowania skarbowego państwo zajęło już pięć jego różnych
nieruchomości. Potwierdziło to greckie ministerstwo finansów.
Minister Gerekou jeździła ostatnio po Europie, przekonując, że mimo załamania finansów publicznych
Grecja jest wciąż świetnym miejscem do spędzenia wakacji. Ministerialna teka była zwieńczeniem jej showbiznesowej kariery. Wcześniej Grecy znali ją głównie jako aktorkę. W 1996 roku wystąpiła na okładce "Playboya".
Dymisja pani minister to tylko odprysk szeroko zakrojonej rządowej operacji mającej na celu odzyskanie miliardów wyciekających z kasy państwa z tytułu unikania płacenia bądź zaniżania podatków. Grecy są w tym mistrzami świata. Szacuje się, że w ten sposób państwo traci ok. 15-30 mld euro rocznie.
W zeszłym tygodniu ministerstwo finansów opublikowało listę z nazwiskami 57 ateńskich lekarzy, którzy dopuścili się różnego rodzaju oszustw podatkowych. Zadeklarowane przychody 12 z nich za lata 2001-08 sięgnęły 15 mln euro. W tym samym czasie lekarze odłożyli na różnych bankowych kontach aż 39 mln euro.
Władze podatkowe sprawdziły zeznania podatkowe 150 innych lekarzy, którzy wynajmują swe biura i gabinety w najdroższych dzielnicach stolicy. Okazało się, że połowa z nich deklarowała przychody tak niskie, że gdyby były prawdziwe, nie byłoby ich stać na wynajmowanie biur w tej okolicy.