Vadim Makarenko: Co pan powiedział, gdy dostał pan ofertę zostania prezesem TVN? Markus Tellenbach*, prezes TVN: Powiedziałem, że jestem dumny z tego, że mogę pokierować firmą, którą uważam za modelową w branży mediów elektronicznych.
Naprawdę tymi słowami? - Wytłumaczę. W Europie jest niewiele firm mających wszystkie potrzebne w tych czasach składniki, a TVN je ma. Poza TVN i jego pakietem kanałów tematycznych jest jeszcze portal internetowy Onet, platforma cyfrowa N, która w czasach, gdy zajmowałem to stanowisko, jeszcze nie należała do grupy w całości.
Dlaczego pan? - Zasiadałem wtedy w radzie nadzorczej i brałem udział w rozmowach o dalszym rozwoju spółki. Spędziłem w branży ok. 30 lat i znałem tę firmę i polski rynek dość dobrze. Wcześniej reprezentowałem w radzie nadzorczej TVN zagranicznego inwestora - SBS Broadcasting, do którego należało 33 proc. akcji firmy. Wtedy poznałem się z Janem Wejchertem i Mariuszem Walterem. Po wycofaniu się SBS z Polski pozostałem z nimi w dobrych stosunkach, więc oni ponownie zaprosili mnie do rady nadzorczej TVN, gdzie zasiadałem przez ostatnie kilka lat. TVN rozwijał się bardzo szybko, ale motorem wzrostu była stacja telewizyjna, a pozostałe aktywa były do niej jedynie dodatkiem w większym lub mniejszym stopniu. Rada nadzorcza z kolei była przekonana, że strukturę zarządczą należy przebudować, tworząc trzy równorzędne piony. Poproszono mnie o to, bym stanął na czele. Pracowałem w różnych krajach. Prowadziłem telewizję Vox w Niemczech, która należała do Bertelsmanna, Canal+ oraz News Corp. Budowałem telewizję płatną, najpierw Premiere w Niemczech, a następnie zarządzałem platformą cyfrową w Skandynawii. Kierowałem też firmami działającymi w nowych mediach. Jestem zatem mediowcem o doświadczeniu w szeroko pojętych mediach elektronicznych. Sądzę, że to przesądziło o moim zatrudnieniu.
I w ogóle nie był pan zaskoczony propozycją? - SBS Broadcasting, którą kierowałem wcześniej, została sprzedana ProSiebenSat.1 i całkowicie przez nią wchłonięta. Zostałem bez pracy. Spędziłem w Niemczech dziesięć lat, nie chciałem wracać do Szwajcarii. Czułem, że muszę przemyśleć modele rozwoju mediów elektronicznych. W tamtym czasie zacząłem przyjmować zaproszenia do rad nadzorczych. Propozycja TVN może i była zaskoczeniem, ale miałem na taką pracę czas.
Co jest najtrudniejsze dla zagranicznego menedżera obejmującego stery w dużej polskiej firmie medialnej? - Język. Nie znam go na tyle, by ocenić, czy na ekranie się dobrze dzieje. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy komentator piłkarski daje widzom zgrabną mieszankę informacji, emocji i zabawy, czy też pieprzy bez sensu i w ogóle nie czuje gry. To jest problem.
To dlatego zajmuje się pan w spółce wyłącznie zarządzaniem platformą cyfrową? - Trzy piony w naszej spółce są prowadzone przez trzech liderów i nie znam lepszego menedżera w telewizji bezpłatnej niż Piotr Walter. To, co on robi, jest wspaniałe i nie mówię tego, by my kadzić. TVN jest jedyną ogólnokrajową telewizją na świecie, która w szczycie sezonu reklamowego zajmuje pierwsze miejsce na czele rankingu oglądalności i spada na czwartą pozycję w tych okresach roku, gdy reklamodawcy wydają mniej. Taką sztuczkę robi dwa razy do roku, co jest osiągnięciem Piotra [Waltera] i jego zespołu. Unikalnym na skalę światową, bo ich sukces wyrasta stąd.
W Onecie mamy silnego menedżera, który dobrze się sprawdził w pierwszym kwartale tego roku, więc widać, że on wie, co robi. Każdy z naszych liderów jest samodzielny i odpowiada za wyniki, które osiąga.
A w N mój brak znajomości polskiego w ogóle nie jest problemem.
Gdy został pan prezesem, mówił pan o tym, że zamierza się skupić na integracji aktywów w grupie TVN. O jakiej integracji mowa? - Typowym przykładem są pojemności na satelitach Eutelsata, których dzierżawa jest kosztowna. To obszar, gdzie zostawia się duże pieniądze i podejmuje się decyzje długoterminowe, więc tu N i TVN współpracują bardzo blisko. Onet stworzył serwis z programami telewizyjnymi i filmami na żądanie, a jego głównym partnerem jest w tym przypadku TVN. Np. N może wykorzystywać ruch w portalu Onet do pozyskiwania abonentów, a jeszcze pół roku temu w ogóle tego nie robiła, choć Onet ma 12 mln użytkowników co miesiąc. Stworzyliśmy też kanał TVN HD+1 dostępny tylko dla abonentów N. To program TVN w wysokiej rozdzielczości, nadawany z godzinnym opóźnieniem, co pozwala ludziom załapać się na ulubiony serial, mecz piłkarski czy wieczorne wiadomości, gdy wracają z pracy później. To drobiazg, ale mamy informacje, z których wynika, że abonenci to lubią. Dobre wyniki N za czwarty kwartał zeszłego roku są po części skutkiem dobrej współpracy marketingowej z TVN.
Moim zadaniem jest określanie obszarów, na których różne piony naszej spółki mogą blisko współpracować i tworzyć dodatkową wartość. Tworzą one grupy robocze, które zajmują się bardzo różnymi sprawami.
Razem kupujecie prawa filmowe? - Negocjujemy razem, ale
studia filmowe tego nie lubią. Ich
handlowcy mówią: "Dobrze, prawa do platformy cyfrowej to do mnie, ale prawa do internetu to trudna sprawa. Inny dział, z nimi trzeba rozmawiać osobno". Wspólny zakup nie zawsze się udaje za pierwszym razem, czasem trzeba spróbować kilkakrotnie. Czasem te rozmowy są nieco bardziej skomplikowane, np. TVN negocjuje z BBC warunki licencji na jakiś program, a jednocześnie BBC chce wprowadzić swoje kanały na naszą platformę. Kilka tygodni temu uruchomiliśmy BBC HD.