Kiepskie wieści dla amatorów nowych aut. Polska może wliczać akcyzę od aut do podstawy naliczania podatku VAT - uznał Trybunał Sprawiedliwości UE, odrzucając pozew Komisji Europejskiej, która oceniała, że to łamie europejskie prawo
Fot. MAŁGORZATA KUJAWKA
W 2009 r. Polacy sprowadzili 693 tys. używanych aut, rok wcześniej było to 1,1 mln samochodów
Polska wygrała w Trybunale Sprawiedliwości z Komisją Europejską po raz pierwszy. Wczoraj Trybunał oddalił pozew KE przeciw polskim podatkom na auta. Zdaniem Komisji Polska łamała prawo europejskie, bo nalicza VAT od ceny auta powiększonej o kwotę podatku akcyzowego. W efekcie nabywcy nowych płacą podatek VAT nie tylko od auta, ale także od akcyzy.
Rząd nie chciał zrezygnować z tej praktyki i przed rokiem KE pozwała nas w tej sprawie do Trybunału Sprawiedliwości. Szkopuł w tym, że KE w tym pozwie uznała podatek akcyzowy za opłatę uiszczaną przy rejestracji. "Pominąwszy pewne nieistotne i drugorzędne różnice, opłata rejestracyjna [czyli akcyza] pobierana w Polsce jest taka sama jak duńska opłata rejestracyjna" - oceniała KE. Nie bez kozery, bo wcześniej KE wygrała z Danią w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości spór o naliczanie VAT od ceny auta powiększonej o opłatę rejestracyjną. Nasz rząd nie zgadzał się z taką interpretacją. - Polski podatek akcyzowy funkcjonuje na zupełnie innych zasadach niż opłata rejestracyjna, do której odniósł się ETS w duńskiej sprawie - tłumaczyła "Gazecie" rzeczniczka resortu finansów Magdalena Kobos.
Te argumenty uznał wczoraj Trybunał, przyznając Polsce rację w sporze z Komisją Europejską.
To wyrok korzystny dla fiskusa, bo nie zmniejszą się dochody z VAT od nowych aut. Dla kierowców to jednak kiepska wiadomość, bo nie zmniejszy się haracz ściągany w Polsce od nabywców nowych samochodów. Cieszyć mogą się importerzy używanych aut z UE, bo do używanych aut fiskus nie dolicza VAT. To zwiększa ich konkurencyjność wobec nowych samochodów z salonów w Polsce.