Po tym gdy w marcu polski przemysł po raz kolejny pokazał doskonałe wyniki (wzrost o 12,5 proc.), apetyty na utrzymanie tej serii były dosyć silne. Ekonomiści spodziewali się, że w kwietniu wzrost produkcji wyniesie nieco ponad 10 proc.
I niewiele się pomylili - GUS ogłosił wczoraj, że wyniósł 9,9 proc. O solidny wzrost było tym łatwiej, że porównujemy się z kwietniem 2009 roku, kiedy mieliśmy dwucyfrowy spadek produkcji.
Z kolei w ujęciu miesięcznym - kwiecień względem marca - był spadek o 9,1 proc. Ale to dlatego, że były dwa dni robocze mniej.
- Produkcja wzrasta już szósty miesiąc z rzędu, co świadczy o tym, że przemysł, który w 2009 roku został szczególnie dotknięty przez kryzys, zaczyna sobie coraz lepiej radzić - podkreśla Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, szefowa ekspertów PKPP Lewiatan.
Ekonomiści cieszą się, bo wśród branż o największej dynamice sprzedaży są i te, w których znaczny udział ma
eksport. To m.in. produkcja komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych (wzrost o 56,4 proc. rok do roku), urządzeń elektrycznych (44 proc.), metali (33 proc.). Ale za to spadła produkcja mebli (o 15 proc.) czy maszyn i urządzeń (10 proc.). - To znaczy, że jesteśmy dopiero na początku drogi wchodzenia na ścieżkę
wzrostu gospodarczego. Nasi główni partnerzy handlowi jeszcze nie zwiększają zakupów - dodaje Starczewska-Krzysztoszek.
Wojciech Matysiak z Pekao SA jest zdania, że produkcja utraciła impet, po tym gdy na skutek umocnienia złotego na początku roku nasze firmy miały mniej zamówień. - Ale obserwowana od kilku tygodni deprecjacja polskiej waluty ponownie zwiększa konkurencyjność sektora eksportowego - mówi.
Na minus działało też zamknięcie przestrzeni powietrznej po wybuchu wulkanu na Islandii - część zakładów zwalniała bądź nawet wstrzymywała produkcję, gdyż nie docierały potrzebne do niej części i komponenty.
Budowlanka wciąż nie osiągnęła poziomu z poprzedniego roku. W kwietniu produkcja spadła o 6,1 proc. W marcu spadek wynosił 11 proc.
"Ciągle trwa odrabianie zaległości z dwóch pierwszych miesięcy, kiedy śnieg i mróz wstrzymał wiele prac. Następuje to jednak wolniej, niż zakładaliśmy" - piszą ekonomiści Banku Zachodniego WBK w komentarzu do danych.
I dodają, że maj też może być kiepski, bo place budowy mogły zamrzeć w czasie silnych deszczy i powodzi. Wciąż jednak ich zdaniem możliwe jest utrzymanie 3-proc. tempa wzrostu do końca roku.