Emfesz to potęga na węgierskim rynku gazowym. Przez ostatnie lata ta firma sprzedawała na Węgrzech do 3,5 mld m sześc. gazu rocznie, przejmując jedną trzecią rynku. Lukratywny interes o wartości 1,5 mld dol. rocznie był własnością Dmytro Firtasza, głównego ukraińskiego partnera Gazpromu. Sześć lat temu wraz z rosyjskim koncernem Firtasz założył w Szwajcarii spółkę RosUkrEnergo (RUE), która zarabiała krocie na handlu azjatyckim gazem na Ukrainie i Węgrzech oraz w Polsce i Rumunii.
Interes skończył się na początku 2009 r., kiedy premierzy Ukrainy Julia Tymoszenko i Rosji Władimir Putin postanowili wyrugować RUE z gazowego rynku. Emfesz popadł w tarapaty, bo firma dostawała gaz od RUE, a nagle została odcięta od tego źródła.
Sensacja wybuchła przed rokiem. Węgierską spółkę Firtasza za symbolicznego 1 dolara kupiła nieznana nikomu firma RosGas zarejestrowana także w Szwajcarii. Emfesz najpierw informował, że RosGas "należy do sfery interesów Gazpromu". Gazowy gigant zaprzeczał. Dziennik "Wiedomosti" ujawnił, że za RosGas stoi rosyjski przedsiębiorca Siergiej Prokofiew, który do biznesu przeszedł z tajnej sowieckiej policji KGB. Partnerami Prokofiewa w interesach byli bracia Oleg i Igor Putin, noszący to samo nazwisko co premier Rosji. Ale bracia Putin nie są krewnymi premiera - zapewniał rzecznik szefa rosyjskiego rządu.
Firtasz nie pogodził się z utratą węgierskiego interesu. Twierdził, że dyrektor generalny Emfeszu sprzedał firmę za jego plecami i zaskarżył transakcję do sądu w Budapeszcie. W styczniu wygrał w pierwszej instancji. Wczoraj
dziennik "Kommiersant" napisał, że węgierski sąd apelacyjny utrzymał ten korzystny dla Firtasza wyrok.
Teraz oligarcha liczy na kolejny sukces.
Przed arbitrażem w Sztokholmie toczy się właśnie proces o 11 mld m sześc. gazu, które przed rokiem przejął od RUE ukraiński koncern Naftohaz. Firtasz nie zgadzał się na to. Ale Naftohaz przejął gaz z pomocą Gazpromu. W zamian rosyjski koncern został zwolniony z opłat za tranzyt gazu przez Ukrainę. W umowie był jednak haczyk. Zapisano w niej, że gdyby po przegranym procesie Naftohaz musiał zwrócić gaz RUE, to Gazpromu to nie dotyczy i nie musi zwracać Ukraińcom za tranzyt gazu w 2009 r.
Z tego zapisu chce skorzystać Firtasz, by powrócić do gazowego interesu.
Oligarcha ma nadzieję, że arbitraż w Sztokholmie każe zwrócić gaz RUE i jesienią surowiec ten trafi do odzyskanej właśnie przez Firtasza węgierskiej sieci Emfesz - pisze "Kommiersant", powołując się na anonimowego rozmówcę z firmy ukraińskiego przedsiębiorcy.
Firtasz nabrał wiatru w żagle, kiedy w lutym wybory prezydenckie na Ukrainie wygrał Wiktor Janukowycz. Kluczowe stanowiska w Naftohazie obsadzili wtedy menedżerowie pracujący wcześniej u oligarchy. Po wymianie władz Naftohaz rozwiązał umowę z kancelarią, która reprezentowała koncern przed arbitrażem w Sztokholmie. Tygodnik "Dzerkało Tyżnia" sugerował, że po tej decyzji Naftohaz przegra sprawę albo pójdzie na ugodę korzystną dla Firtasza.