Prospekt drugiego co do wielkości producenta prądu w Polsce może zostać zatwierdzony przez Komisję Nadzoru Finansowego w przyszłym tygodniu. W takim scenariuszu zapisy na akcje mogłyby rozpocząć się w pierwszej połowie czerwca, a do końca miesiąca spółka powinna zadebiutować na giełdzie.
Obecnie 87 proc. papierów ma skarb państwa, a resztę pracownicy koncernu. Rząd zgodził się sprzedać do 53 proc. akcji. Z tej puli co czwarta akcja ma trafić do indywidualnych inwestorów, bo oferta Tauronu, podobnie jak wcześniej PZU, ma służyć budowie powszechnego "akcjonariatu obywatelskiego".
Tauron złożył prospekt emisyjny 12 kwietnia do KNF. Jeśli zostanie zatwierdzony dopiero w przyszłym tygodniu, to prace nad nim KNF prowadziłaby prawie dwa tygodnie dłużej niż nad prospektem PZU.
Dlaczego? Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że Tauron przysparza KNF kłopotów, bo spółka jest w trakcie skomplikowanej operacji scalania akcji, czyli ich nominalnego łączenia (operacja odwrotna do podziału, czyli splitu). Po scaleniu dziewięć "starych" akcji ma dać jedną "nową". Na stronach internetowych spółki można znaleźć jedynie informację o zwołaniu walnego na 26 kwietnia w sprawie scalenia akcji i zmian w statucie, ale nie ma już informacji o jego wyniku. Obecnie Tauron ma wyemitowaną gigantyczną liczbę akcji - blisko 14 mld. W przypadku PZU było to zaledwie nieco ponad 86 mln. Taka mnogość akcji Tauronu spowodowałyby, że drobny inwestor zapisywałby się na tysiące akcji koncernu, bo ich cena nominalnie byłaby bardzo niska. Ile może wynosić? Agencja Reutersa podała wyceny Tauronu przygotowane przez instytucje przygotowujące ofertę publiczną: UniCredit, ING,
BRE, PKO BP,
BOŚ i DM Trigon. Najniższy przedział w wycenie dał PKO BP - 11 mld zł. Oznacza to, że jedna akcja Tauronu przed scaleniem jest warta zaledwie 79 gr. Na drugim biegunie jest BOŚ z górną wyceną 15,2 mld zł, czyli 1,09 zł na akcję. Nieoficjalne informacje z resortu skarbu mówią, że realna jest wycena 12-13 mld zł, czyli od 0,86 zł do 0,93 zł za akcję.
- Ze scaleniem chodzi o to, aby akcje Tauronu na
GPW nie były "groszowe" - usłyszeliśmy nieoficjalnie. Spółka z akcjami "groszowymi", czyli wycenianymi poniżej złotówki, może być źle przyjęta przez inwestorów giełdowych, bo niski nominalnie kurs sprzyja spekulacji. Z tego powodu sama giełda nakłania spółki do scalania akcji. Zatem Tauronowi powinno zależeć, aby wchodząc na parkiet, nie miał etykietki "groszowej".
Według naszych informacji decyzje walnego Tauronu nie zostały jeszcze zarejestrowane i nie wiadomo, co będzie w prospekcie - blisko 14 mld akcji czy też dziewięć razy mniej. Możliwe jest, że scalenie nastąpi dopiero w trakcie oferty, czyli między rozpoczęciem zapisów a przydziałem akcji.
Pewne jest tylko, że nawet po scalaniu akcje Tauronu byłyby zdecydowanie "najtańsze" nominalnie wśród notowanych na giełdzie koncernów energetycznych. Akcja PGE kosztowała w czwartek na giełdzie 20 zł, a Enei - 17,50 zł.