To oznacza, że firmy reklamowe miały wiedzę, który konkretnie użytkownik serwisu społecznościowego kliknął w konkretną reklamę. W sieci częstą praktyką jest, że reklamodawcy otrzymują adres strony, na której użytkownik kliknął w daną reklamę. Ale są to tylko statystyki (np. 1000 osób kliknęło w reklamę X na stronie serwisu Y) i nie można za ich pomocą namierzyć żadnego konkretnego użytkownika.
Jednak w przypadku serwisów społecznościowych taki adres strony zawiera zazwyczaj nick lub pełne imię i nazwisko użytkownika, bo zazwyczaj strona, na której operuje, jest powiązana z jego profilem w tym serwisie. A dzięki tej informacji reklamodawcę dzieli już tylko krok od profilu danej osoby, gdzie często internauci umieszczają komplet informacji o sobie: imię, nazwisko, wiek, zawód, adres itd.
Wśród firm reklamowych współpracujących za pomocą takich algorytmów ze społecznościówkami dziennikarze "Wall Street Journal" zidentyfikowali m.in.
Google'a, DoubleClick, Yahoo. Same firmy twierdzą, że były nieświadome, że tego rodzaju informacje znajdują się wśród danych przesyłanych im przez
serwisy społecznościowe, i nie wykorzystywały tego.
Po zadaniu pytań przez dziennikarzy "WSJ"
Facebook i MySpace zabrały się do poprawiania swoich kodów. Warto dodać, że MySpace należy do News Corp., który jest równocześnie właścicielem
"The Wall Street Journal".