Spece z branży samochodowej przecierali oczy ze zdumienia. Japońska Toyota, największy koncern samochodowy świata, ogłosiła wczoraj o sojuszu strategicznym z Tesla Motors - maleńką firmą z Doliny Krzemowej, która chce produkować w
USA na wielką skalę elektryczne
samochody. Toyota zainwestuje 50 mln dol. w akcje Tesli po ofercie publicznej tej spółki, a wcześniej pomoże Tesli w konstruowaniu nowych aut i w ich produkcji.
W niecodziennym geście wsparcia tego sojuszu do Kalifornii przyleciał osobiście szef japońskiego koncernu Akio Toyoda, aby ogłosić umowę z Teslą. - Współpraca z młodą firmą, jaką jest Tesla, będzie dla Toyoty okazją, aby przypomnieć sobie ducha nowych wyzwań, podejmowania szybkich decyzji i elastyczności, które charakteryzują firmę Tesla - chwalił Toyoda nowego partnera.
Zadowolenia nie krył Elon Musk, szef i założyciel amerykańskiej spółki. - Decyzja Toyoty o podjęciu współpracy i zainwestowaniu w firmę Tesla to dla nas prawdziwy zaszczyt i potwierdzenie zalet naszej technologii - powiedział Musk.
Na razie Tesla Motors produkuje dwumiejscowe sportowe
auto o napędzie elektrycznym, na które mogą sobie pozwolić tylko bogacze, bo kosztuje 109 tys. dol. Firma zapowiada jednak, że za trzy lata chce wprowadzić na rynek popularniejszy model auta elektrycznego, które będzie kosztować w USA 49 tys. dol.
Do tej pory Tesla nie miała jednak fabryki, aby produkować ten nowy samochód. Związek z
Toyotą rozwiązuje problemy amerykańskiej firmy, bo Tesla kupi od Toyoty fabrykę aut NUMMI w Kalifornii, którą Japończycy dopiero niedawno zamknęli. Przez ćwierć wieku Toyota produkowała tam auta wraz z General Motors. Jednak w zeszłym roku GM postanowił wycofać się ze spółki z Japończykami. Kilka miesięcy później Toyota ogłosiła, że zamknie fabrykę, bo jest nierentowna po zakończeniu związków z GM. Być może o tej decyzji przesądziło to, że była to jedna fabryka Toyoty w USA, w której działały związki zawodowe. Związkowe wiano do NUMMI wniósł GM.
Władze Kalifornii protestowały przeciw zamknięciu fabryki przez Toyotę i zmusiły japoński koncern do przekazania ponad 200 mln dol. na zagospodarowanie terenów po fabryce i dla zwalnianych pracowników. Związkiem z Tesla Motors japoński koncern wykręcił jednak władzom Kalifornii numer. Bo za kilka dni władze Kalifornii zamierzały podpisać z Teslą umowę o wynajmie hal po fabryce Toyoty za 6,9 mln dol. rocznie. - Dopiero co wraz z Muskiem i jego menedżerami kończyliśmy wertować umowę - irytował się Mario Guerra z władz samorządowych regionu, w którym leży NUMMI. Teraz w Kalifornii muszą się pogodzić z tym, że w produkcji aut w tej fabryce nadal będzie brać udział Toyota.
Tesla ma szczęście do związków z tuzami
motoryzacji. Przed rokiem prawie 10 proc. akcji amerykańskiej firmy kupił niemiecki Daimler. Potem cześć z nich producent mercedesów odstąpił funduszowi Aabar Investment z Abu Zabi, który jest też udziałowcem Daimlera.