Według Gazpromu Mińsk ignoruje umowy i chociaż w tym roku wzrosła cena gazu, to Białoruś reguluje rachunki tak, jakby nadal obowiązywały stawki z zeszłego roku. - Dług rośnie z miesiąca na miesiąc. Firma Biełtransgaz postanowiła płacić rachunki według ustalonej przez nich jednostronnie ceny, a nie według ceny wynikającej z kontraktu - poinformował rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow.
Radca handlowy rosyjskiej ambasady w Mińsku Andriej Kuzniecow stwierdził, że w pierwszym kwartale Białoruś płaciła za gaz cenę równą średniej rocznej cenie za zeszły rok, czyli 150 dol. za 1000 m sześc. Tymczasem zgodnie z kontraktem za tę ilość rosyjskiego gazu Biełtransgaz powinien płacić 169 dol., a w drugim kwartale - 184 dol.
- Zadłużenie Biełtransgazu za styczeń-marzec wyniosło 137 dol. W piątek była kolejna płatność i dług wzrósł do 192 mln dol. - stwierdził Kuprijanow. - Jeśli Biełtransgaz będzie nadal tak się zachowywać, to do końca roku dług może sięgnąć 500-600 mln dol. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni tą sytuacją - dodał rzecznik Gazpromu.
Inne dane podaje białoruski urząd statystyczny Biełstat. Według tego urzędu w pierwszym kwartale Białoruś sprowadziła z Rosji ponad 6,4 mld m sześc. gazu w cenie 171 dol. za 1000 m sześc. I na początku kwietnia długi za dostarczony gaz wynosiły 91 mln dol.
Przede wszystkim nie wiadomo jednak, dlaczego z zapłatą Gazpromowi zalega jego spółką. Białoruski monopolista gazowy Biełtransgaz należy w połowie do rosyjskiego koncernu. I Gazprom informował, że decyzje zarządu tej spółki są podejmowane na zasadzie konsensusu przez przedstawicieli rosyjskiej i białoruskiej strony.
Przed rokiem Gazprom także zarzucał Białorusi, że płaci za gaz cenę niższą niż w kontrakcie i zgromadziła 244 mln dol. długu. Jednak zanim Gazprom wystąpił z tymi pretensjami, premier Rosji Władimir Putin podczas wizyty w Mińsku publicznie zgadzał się, by Białoruś płaciła zgodnie ze średnioroczną ceną gazu - czyli w pierwszym półroczu taniej niż przewidywał kontrakt, a drugim półroczu - drożej.
Mińsk w całości spłacił też 244 mln długów wobec rosyjskiego dostawcy.
Portal "Biełorusskiej novosti" sugerował niedawno, że Gazprom zarzuca Białorusi zaleganie z zapłatą za gaz, bo chce, by Mińsk zwolnił Biełtransgaz ze specjalnych dopłat do
budżetu Białorusi. To zwiększyłoby zyski białoruskiej spółki Gazpromu.
Rosjanie mogą też wykorzystać spór o gazowe długi do przejęcia pełnej władzy na białoruskim rynku. Już pod koniec marca przedstawiciele Gazpromu publicznie mówili, że koncern chce kontrolować Biełtransgaz.