- To seria bardzo ciężkich wyrzeczeń, by uratować nasz kraj przed ryzykiem tego, co stało się w Grecji. Uświadomijmy to sobie, to się wszyscy zrozumiemy - mówi szef urzędu rady ministrów Gianni Letta. Włoska prasa uznała jego słowa za "szokujące". Są one cytowane na pierwszych stronach większości dzienników.
"La Repubblica" dochodzi do wniosku, że słowa Letty dowodzą, że sytuacja gospodarcza Włoch jest bardzo poważna.
Z kolei "Corriere della Sera" pisze, że do ostatniej chwili były prowadzone gorące konsultacje, których celem ma być zapewnienie stabilności finansów publicznych.
Tymczasem w połowie miesiąca Międzynarodowy Fundusz Walutowy przedstawił raport, z którego wynika, że spośród państw
strefy euro Włochy i
Hiszpania mają największe problemy z wychodzeniem z kryzysu.
Według
MFW w 2010 r. deficyt sektora finansów publicznych Włoch wyniesie 5,2 proc.
PKB. To dużo, zważywszy na fakt, że dopuszczalny limit dla strefy euro to 3 proc.
"Gdyby Włochy, Hiszpania i
Portugalia podniosły efektywność pracy do poziomu Finlandii i Holandii, to wskaźniki te mogłyby spaść do 2-2,5 punktu proc." - czytamy w raporcie. Ponadto MFW zwrócił uwagę na słabą konkurencyjność włoskiej gospodarki, co dodatkowo spowalnia wzrost.