Summers domaga się, aby Kongres przegłosował wprowadzenie w życie drugiego pakietu stymulacyjnego, czyli w praktyce zwiększenia wydatków o kolejne 200 mld dol. Pieniądze mają być przeznaczone na zwiększenie pożyczek dla małych przedsiębiorców, przedłużenie trwania programu ubezpieczenia dla bezrobotnych i pomocy niektórym stanom, które z powodu problemów finansowych nie mają pieniędzy na wypłatę pensji pracownikom sektora publicznego, m.in. nauczycielom.
Przypomnijmy, że w lutym ub.r. amerykański Senat przyjął pakiet pobudzania amerykańskiej gospodarki wart astronomiczną kwotę 787 mld dol. w formie wsparcia finansowego i ulg podatkowych. Na temat skuteczności działania pakietu zdania są podzielone - analitycy są co prawda zgodni, że pomógł on
USA szybciej wyjść z recesji i wejść na ścieżkę solidnego
wzrostu gospodarczego, jednak krytycy planu uważają, że nie wpłynął on pozytywnie na amerykański
rynek pracy, gdzie stopa
bezrobocia utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie 9,7 proc.
Jak pisze "FT", czas, kiedy Summers przedstawił swój pomysł, jest nieprzypadkowy, bo właśnie kończą się środki z pierwszego pakietu stymulacyjnego. Jak powiedział sam doradca Obamy, broniąc swojego pomysłu, to zły czas na wprowadzenie fiskalnej dyscypliny. - Najlepszym sposobem na poprawę naszej polityki fiskalnej jest stymulowanie wzrostu gospodarczego - powiedział, dodając, że "
wzrost gospodarczy nie oznacza, że nasza gospodarka wyszła już z ciemnej doliny".
Co ciekawe, jednocześnie Barack Obama wystąpił do Kongresu z projektem, który ma mu dać władzę do obcinania "nieuzasadnionych wydatków". Zgodnie z tym pomysłem Biały Dom będzie mógł przesyłać do Kongresu propozycje cięć do każdego planu wydatków publicznych, a kongresmani i senatorzy będą musieli głosować nad tym pomysłem wkrótce.
"FT" donosi, że w Kongresie przyjęto propozycję Obamy z mieszanymi uczuciami, ponieważ oznacza ona ograniczenie kompetencji amerykańskiego parlamentu. Oficjalnie nikt go jednak nie skrytykował. - Przyjrzymy się propozycji prezydenta. Chcemy wspólnie pracować nad poprawą sytuacji fiskalnej i bezpieczeństwa naszego kraju - powiedziała Nancy Pelosi, rzeczniczka Izby Reprezentantów.