Takie wnioski wynikają z opublikowanego we wtorek raportu Komisji Europejskiej. Te dane nie do końca pokrywają się z informacjami publikowanymi przez UKE. Z danych polskiego regulatora wynika, że już w 2008 r. dostęp do szerokopasmowego internetu stacjonarnego w Polsce miało 14,5 proc.
Tak czy inaczej jesteśmy pod koniec listy, na czele której stoi Dania. Za nią plasują się
Holandia i Luksemburg.
Inaczej sytuacja wygląda w przypadku internetu mobilnego. U nas ma go 4,35 proc. obywateli, a średnia unijna to 5,21 proc. Gorzej jest m.in. w Czechach, Niemczech, Hiszpanii, Francji czy Estonii, lepiej m.in. w Finlandii (17,05 proc.), Portugalii (16,13), Austrii (15,13) i Irlandii (10,46).
Zgodnie z rocznym sprawozdaniem Komisji Europejskiej na temat rynku usług łączności elektronicznej poszczególne kraje rozwijają się nierównomiernie - występują m.in. duże różnice między państwami członkowskimi, jeśli chodzi o poziom konkurencyjności.
- Gwałtowny wzrost mobilnej łączności szerokopasmowej i tańszy dostęp do internetu to dobra wiadomość dla konsumentów w tych ciężkich pod względem gospodarczym czasach. Rozczarowanie budzą jednak niewielkie postępy poczynione w kierunku stworzenia prawdziwie jednolitego rynku - uważa komisarz Neelie Kroes. I dodaje: - Państwa członkowskie powinny zrobić więcej, aby zapewnić właściwe wdrożenie przepisów w dziedzinie telekomunikacji oraz zagwarantować konieczne inwestycje w usługi innowacyjne tak, aby korzyści mogło odnieść 500 mln europejskich konsumentów. Różnice w dostępie nie są jedynymi. Pomiędzy państwami członkowskimi Unii Europejskiej wciąż istnieją znaczne różnice zarówno w zakresie cen detalicznych, jak i hurtowych. Detaliczne ceny usług łączności mobilnej w najdroższych państwach członkowskich kilkakrotnie przewyższają koszt tej usługi w krajach najtańszych, np. na Łotwie koszt połączenia wynosi 4 centy za minutę, zaś na Malcie - 24 centy.