Szwecja może przez co najmniej dziesięć lat zaspokajać w pełni zapotrzebowanie na gaz surowcem z własnych niekonwencjonalnych złóż
gazu łupkowego - ocenia Shell.
Koncern ten rozpoczął poszukiwania złóż gazu łupkowego na południu Szwecji i wykonał dwa z trzech wierceń niezbędnych do oceny wielkości złóż. Trzecie wiercenie ma się odbyć latem.
Ale nawet jeśli badania potwierdzą szacunki Shella, to zaplanowane na wrzesień
wybory parlamentarne w Szwecji mogą przekreślić plany eksploatacji gazu łupkowego w tym kraju.
Sprzeciwia się im koalicja szwedzkich socjaldemokratów z Zielonymi i Partią Lewicy, która ma szanse wygrać wybory.
- Czerwono-zielony rząd nie zgodzi się na eksploatację na wielką skalę paliw kopalnych. Dotyczy to także planów Shella wydobycia gazu w południowej Szwecji - stwierdził rzecznik opozycyjnej koalicji w dzienniku "Sydsvenskan".
Gaz ma niewielkie znaczenie w energetyce Szwecji, zdominowanej przez energię atomową i odnawialną. W 2008 r. w Szwecji sprzedano ok. 1 mld m sześc. gazu, pochodzącego całkowicie z
importu.
Sztokholm nie pali się do zwiększenia importu gazu, bo byłby on konkurencją dla biogazu rodzimej produkcji. Kilka lat temu Szwedzi rozważali jednak zamknięcie elektrowni atomowych i inwestycje w elektrownie opalane gazem.