Tomasz Lis zajął fotel naczelnego już wczoraj. Wraz z nim w redakcji tygodnika pojawiły się trzy nowe osoby: (Tomasz Plata (wcześniej kierował działem kultury "Newsweeka" i tworzył sobotni "Magazyn" w "Dzienniku"); (Aleksandra Karasińska (wcześniej szefowa redakcji "Wydarzeń" w Polsacie oraz wydawca w TVN i TVN 24) oraz (Łukasz Ramlau (b. sekretarz redakcji "Gazety Wyborczej" i redaktor w magazynie "Duży Format").
Wydawca rozstał się z Katarzyną Kozłowską, która dotychczas pełniła obowiązki redaktora naczelnego tytułu i "w sposób profesjonalny przeprowadziła tygodnik przez trudny okres pierwszych zmian". Nie poinformował jednak o tym, jakie stanowiska obejmą nowi pracownicy. Z Tomaszem Lisem nie udało nam się wczoraj skontaktować. Do zmiany przygotowywano się w wielkiej tajemnicy, choć - jak udało nam się ustalić - nowy naczelny rozpoczął poszukiwania dziennikarzy dla "Wprost" już kilka tygodni wcześniej.
Tomasz Lis jest znanym publicystą kojarzonym przede wszystkim z telewizją. Był korespondentem TVP w
USA, współtworzył "Fakty" w TVN, a w zarządzie Polsatu odpowiadał za informacje. Od lutego 2008 r. prowadzi swój autorski program "Tomasz Lis na żywo" w TVP 2. Trzykrotnie zdobył tytuł Dziennikarza Roku w konkursie organizowanym przez redakcję branżowego miesięcznika "Press". Jest stałym gościem Radia TOK FM (własność wydawców "Gazety Wyborczej" oraz "Polityki"). Jako felietonista publikuje m.in. w "Gazecie Wyborczej" oraz dziennikach regionalnych ukazujących się pod marką "Polska".
Średnia sprzedaż tygodnika w okresie styczeń-marzec tego roku wyniosła 79,6 tys. egz. (dane ZKDP, sprzedaż ogółem) i była o 28,5 proc. niższa niż przed rokiem. Według Zbigniewa Napierały, prezesa Edipresse
Polska, "Wprost" jest "pokaleczony ze wszystkich stron", a nowy naczelny jest dla niego "ostatnią deską ratunku". - Może ożywić rywalizację w czołówce tygodników opinii. Jednak ten segment rynku dołuje, a w weekendowych wydaniach dzienników jest coraz więcej do czytania - komentuje szef Edipresse Polska, który do sierpnia 2009 r. wydawał "Przekrój". Na pytanie, jak zmieni się teraz linia redakcyjna pisma, Napierała odpowiada: - Trudno powiedzieć. "Wprost" brał tyle zakrętów, że to będzie ostatni wiraż.
Jerzy Baczyński, naczelny "Polityki", twierdzi, że nowy naczelny może sięgać po czytelnika innych tygodników. - Ideowo to nie może być pismo bardzo odległe od "Polityki". Tomek Lis jest naszym współpracownikiem, czytaliśmy jego książki, a on nasze. Nie sądzę, żeby jako redaktor poprowadził gazetę w zupełnie inną stronę. Straci jednak sporą część dotychczasowych czytelników "Wprost", dość mocno związanych z PiS, a część obecnych czytelników "Polityki" czy "Newsweeka" dostanie alternatywę - komentuje Baczyński.
Jego zdaniem popularność nowego naczelnego i ciekawość czytelników mogą podbić sprzedaż "Wprost" do poziomu powyżej 100 tys. egz. - Pytanie, czy da się to utrzymać dłużej - dodaje Baczyński.
Z pewnością wydawca "Wprost" liczy na popularność Tomasza Lisa, który gromadzi w tym roku przed ekranami co poniedziałek średnio 2,8 mln widzów. Na razie jednak nie jest jasne, jak świeżo upieczony naczelny tygodnika pogodzi nowe obowiązki z
pracą dla TVP. Rzecznik telewizji publicznej zaznacza, że Tomasz Lis nie zawiadomił jej zarządu o tym, że zamierza przyjąć ofertę kierowania tygodnikiem. - Zarząd dowiedział się o tym z mediów i na razie nie będzie tego komentować - powiedział nam Stanisław Wojtera, rzecznik TVP.
Według naszych informacji kontrakt publicysty z TVP pozwala mu podejmować
pracę poza telewizją. Jednak menedżer TVP proszący o anonimowość zaznacza, że "sprawa nie jest prosta". - Gdyby się okazało, że wydawca "Wprost" będzie chciał wykorzystać Tomasza Lisa w reklamach swego tytułu, moglibyśmy mieć problem. Pytań jest więcej. Czy Lis będzie chciał występować w swoim programie jako naczelny "Wprost"? A jak teraz "Wprost" ma pisać o telewizji? - pyta nasz rozmówca.