Biznes Ludzie Pieniądze

Tylko wały przeciwpowodziowe na szybkiej ścieżce w Sejmie

Marek Wielgo
25.05.2010 , aktualizacja: 25.05.2010 21:52
A A A Drukuj
Wygląda na to, że w ekspresowym tempie Sejm uchwali specustawę, która przyspieszy budowę wałów przeciwpowodziowych. Na przepisy mające ograniczyć zabudowę terenów zagrożonych powodzią poczekamy najpewniej co najmniej kilka miesięcy, a może i lat
Powódź. Świniary, gmina Słubice
Fot. Tomasz Niesłuchowski / Agencja Gazeta
Powódź. Świniary, gmina Słubice
Zwykle skłóceni politycy są zgodni: nie może być tak jak w Raciborzu, gdzie kilka rodzin od lat blokuje w majestacie prawa budowę zbiornika retencyjnego. We wrocławskim Kozanowie modernizację wału wstrzymali działkowcy. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski od kilku dni powtarza, że należy przyspieszyć inwestycje hydrotechniczne. m.in. za pomocą specustawy przeciwpowodziowej wzorowanej na drogowej. Chodzi o to, by państwo lub gmina mogły zabrać ziemię, nawet z domem, pod budowlę chroniącą przed powodzią: kanał, polder, wał czy zbiornik retencyjny.

Zgodnie z projektem ustawy, który powstał w Ministerstwie Środowiska, właściciele terenów przeznaczonych pod tego typu inwestycje niewiele mieliby do powiedzenia. Zezwolenia na jej realizację mają wydawać wojewodowie (będą mieli na to 90 dni). Wprawdzie wywłaszczeni właściciele będą się mogli odwołać do ministra infrastruktury, następnie do sądu administracyjnego. Ten jednak nie mógłby uchylić decyzji wojewody w całości ani stwierdzić jej nieważności w przypadku drobnych uchybień ("gdy wadą dotknięta jest tylko część decyzji").

A co z odszkodowaniem? Zostanie wyliczone przez rzeczoznawcę majątkowego na podstawie przepisów o gospodarce nieruchomościami, w razie sporu nie można go negocjować. Rodziny, które miałyby stracić dom lub mieszkanie, będą mogły liczyć na lokal zamienny.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że specustawa wejdzie w życie już w drugiej połowie roku. Od szefa Kancelarii Sejmu Lecha Czapli dowiedzieliśmy się, że zespół ekspertów sejmowych i Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej najpewniej już w środę przekaże marszałkowi ten projekt. Komorowski zdecyduje wówczas, czy o wniesienie projektu poprosi komisję sejmową, czy grupę posłów (wystarczy 15). Z naszych informacji wynika, że na czwartek pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski zwoła posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, na którym przedstawi projekt.

Ministerstwo Środowiska zgodziło się go udostępnić posłom, by zyskać na czasie. Procedury rządowe (różnego rodzaju konsultacje i uzgodnienia) zabrałyby jeszcze co najmniej kilka tygodni. Wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski zapewnił nas jednak, że projekt nie był pisany na kolanie. Prace zaczęły się bowiem blisko pół roku temu.

Nie ma natomiast żadnych ustaleń w kwestii przepisów, które miałyby ograniczyć zabudowę terenów zagrożonych powodzią. Marszałek Komorowski chciałby poprawki w prawie wodnym, która zobowiązywałaby regionalne zarządy gospodarki wodnej do opracowania dla gmin studiów zagrożenia powodziowego. Gminy, zwłaszcza te, które nie mają planów zagospodarowania przestrzennego, musiałyby uwzględnić to studium przy wydawaniu zgody na budowę. - Trudno się dziwić ludziom, którzy chcą się budować, ale samorządy muszą mieć regulacje, które zmuszałyby do uwzględniania zagrożenia powodziowego - wyjaśnia marszałek.

Jednak nie wszystkim ekspertom podoba się to rozwiązanie. Jeden z twórców projektu kodeksu budowlanego prof. Zygmunt Niewiadomski ze Szkoły Głównej Handlowej uważa, że zakaz budowy na terenach zalewowych jest potrzebny, ale tereny związane z zagrożeniem dla życia i mienia powinna określać ustawa. Wprawdzie ostateczną decyzję o wyłączeniu konkretnych gruntów spod zabudowy podejmowałyby gminy w planie zagospodarowania przestrzennego, jednak tego typu decyzje byłyby poddane nadzorowi wojewody oraz kontroli sądu administracyjnego - tłumaczy prof. Niewiadomski. Według niego zakaz budowy powinien dotyczyć także tych terenów zalewowych, które są już częściowo zabudowane. - Niektórzy wskazują jako przykład Holandię, gdzie buduje się domy na terenach zalewowych. Ale Holendrzy są na to skazani. My mamy wystarczająco dużo wolnych terenów - mówi prof. Niewiadomski. - Zwłaszcza że ostatnio anomalie pogodowe nasiliły się i nie wiemy, czy następna taka powódź przyjdzie za kilkanaście lat, czy np. za dwa lata. Dłużej eksperymentować już nie można.

Minister Gawłowski przyznaje, że resort środowiska już od dość dawna myśli o ograniczeniach w zabudowie terenów zalewowych, ale nie było to jego priorytetem. Wcześniej kosztem kilkuset milionów złotych mają być stworzone specjalne mapy zagrożenia i ryzyka powodziowego dla całej Polski. Ta pierwsza przedstawi, jakie tereny znajdą się pod wodą w zależności od wielkości opadów. Druga - co się stanie w przypadku przerwania wału.

Gawłowski poinformował nas, że cała Polska znajdzie się na tych mapach najpewniej w ciągu pięciu lat. Jednak mapy dla terenów, przez które przepływają rzeki górskie, będą gotowe dużo wcześniej. Wtedy będzie można precyzyjnie określić miejsca, w których należy zakazać budowy domów.

Czym jest ryzyko powodziowe, najprawdopodobniej już dziś przekona się na własnej skórze wielu mieszkańców Krępy pod Zieloną Górą. Przez Odrę w tym rejonie przejdzie bowiem fala powodziowa. W ostatnich latach wiele rodzin wybudowało tu domy. - No, niby jest ryzyko, że nas zaleje, ale proszę popatrzyć, jaka tu piękna okolica - mówiła "Gazecie" przed dwoma laty właścicielka nowej willi w Krępie.

Nie brakuje chętnych na kupno działek na terenach zalewowych. Wiedzą, że zagrożenie powodzią jest olbrzymie, ale ryzykują, bo ziemia jest tu tania.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos