Włochy chcą osiągnąć ten cel nie tylko przez cięcie wydatków publicznych, ale też przez zaostrzenie kar dla tych, którzy uchylają się od płacenia podatków.
Cięcia oznaczają przede wszystkim zamrożenie pensji dla większości pracowników sektora publicznego na trzy lata. Wypłaty wyższych urzędników będą zaś obniżone.
Związki zawodowe krzywo patrzą na pomysł rządu, ale strajków na razie nie zarządziły. Według Guglielmo Epifaniego, szefa największego we Włoszech związku CGIL, plan jest niesprawiedliwy, bo uderza głównie w ludzi pracujących.
Zgodnie z założeniami dzięki oszczędnościom
deficyt budżetowy Włoch spadnie w 2012 r. do 2,7 proc.
PKB. W tej chwili sięga on 5,3 proc., czyli o 2,3 pkt proc. przewyższa założenia traktatu z Maastricht.
Kraj boryka się z jednym z największych na świecie długów publicznych, który sięga tu 115,8 proc. PKB. Włochy są natomiast w nieco lepszej sytuacji, jeśli chodzi o deficyt, dlatego niektórzy ekonomiści uważają, że prawdopodobieństwo wystąpienia tu poważnych problemów jest niższe niż np. w Hiszpanii i Portugalii.