W środę GUS opublikował dane, z których wynika, że
sprzedaż detaliczna w kwietniu spadła o 1,6 proc. w skali roku i jest to wynik znacznie gorszy od przewidywań analityków. Jednocześnie Ipsos poinformował, że w maju wskaźnik optymizmu konsumentów wzrósł o 2,6 punktu, a do tego
bezrobocie w kwietniu spadło z 12,9 do 12,3 proc. Skoro te dane są tak dobre, to skąd tak duży spadek sprzedaży?
- Zaskoczenie słabą sprzedażą jest pozorne, nie ma sprzeczności. Na słabszą sprzedaż detaliczną w kwietniu wpłynęły dwa czynniki. Pierwszym była Wielkanoc, która mocno podbiła sprzedaż pod koniec marca, ponieważ zwykle dokonujemy zakupów na tydzień przed świętami. Wpłynęło to istotnie na marcową sprzedaż i spadek dynamiki kwietniowej. Widać to w dynamice sprzedaży żywności w sklepach wyspecjalizowanych, która w cenach stałych po uwzględnieniu inflacji spadła w kwietniu o 9,3 proc.
Drugim ewidentnym czynnikiem jest trwająca osiem dni żałoba narodowa. Objęła ona dwa weekendy, podczas których wiele sklepów było zamkniętych i widać to w wielu składowych sprzedaży detalicznej - o 8 proc. spadła sprzedaż samochodów, dynamika sprzedaży odzieży i obuwia zmniejszyła się o 2,8 proc., a sprzedaż mebli i sprzętów AGD tylko pozornie wypadła dobrze z powodu niskiego efektu bazy w ubiegłym roku.
Publikacja raportu Ipsos i raport o koniunkturze GUS wskazują na to, że gospodarstwa domowe w kwietniu po prostu wstrzymały się z zakupami, ale nie z powodu ich kondycji finansowej.
W maju oczekuję, że sprzedaż detaliczna wzrośnie. I powinna być dodatnia. Istnieje co prawda czynnik niepewności związany z powodzią, jednak wystąpiła ona tylko w części kraju i nie powinna drastycznie wpłynąć na sprzedaż.
Spadek
bezrobocia jest zgodny z prognozą resortu
pracy. Najważniejsza w kwietniowych danych jest struktura odpływu liczby bezrobotnych, która świadczy o tym, że jest ożywienie na
rynku pracy. Potwierdzają to też dane GUS o zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw, gdzie zanotowaliśmy wzrosty, m.in. 7 tys. nowych miejsc pracy w przetwórstwie przemysłowym, gdzie nie zatrudnia się przecież sezonowo, tylko na stałe.
Ciekawą informacją jest też wysoki poziom zadeklarowanych zwolnień, które w maju mają wynieść 40 tys. miejsc pracy, jednak ponad połowa to miejsca pracy w sektorze publicznym. Potwierdza to tylko tezę o ożywieniu na rynku pracy w sektorze prywatnym.
Tendencja spadku bezrobocia utrzyma się też w maju. Oczekuję, że bezrobocie może spaść nawet do 11,5 proc.
not. mapi