Jak wynika z opublikowanych w środę danych organizacji, OECD podniosła m.in. prognozę wzrostu
PKB Polski do 3,1 proc. w 2010 r. i 3,9 proc. w roku 2011. Poprzednio OECD oczekiwała, że tempo wzrostu gospodarczego Polski wyniesie w tych latach odpowiednio 2,5 i 3,1 proc.
"Po tym jak
Polska zakończyła 2009 r. jako jedyny kraj UE, który nie popadł w recesję, oczekujemy, że polska gospodarka przyspieszy w tym roku, osiągając wzrost 3,1 proc. dzięki
eksportowi, konsumpcji, przygotowaniom do mistrzostw Europy w piłce nożnej 2012 i uzupełnianiu zapasów" - głosi raport OECD.
Także dane dla strefy euro są lepsze, niż zakładano wcześniej. Teraz wzrost ma wynieść 1,2 proc. w tym roku i 1,8 proc. w przyszłym. Poprzednie prognozy wskazywały na 0,9 i 1,5 proc. wzrostu.
Globalna gospodarka ma w ocenie OECD wzrosnąć za to odpowiednio do 4,6 i 4,5 proc. Generalnie organizacja oczekuje wzrostu gospodarki światowej w szybszym tempie niż przed kryzysem.
OECD wzywa jednak do dalszych działań, które pozwolą gospodarce podnieść się z kolan. Rządy powinny przede wszystkim nadal ciąć wydatki publiczne oraz podnieść podatki, szczególnie w rozwiniętych gospodarkach. Wszystko po to, by zmniejszyć dynamiczny wzrost długu publicznego.
Organizacja widzi również potrzebę podnoszenia do końca roku stóp procentowych w
USA, Wielkiej Brytanii i Kanadzie.
Z czego wynika optymizm OECD? Zdaniem Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty Invest Banku, źródłem owego optymizmu jest obserwowana od kilku miesięcy lepsza koniunktura gospodarcza.
- Wzięto pod uwagę m.in. wzrost produkcji przemysłowej w USA i spadek bezrobocia w tym kraju oraz szybszą, niż się spodziewano, poprawę sytuacji w innych krajach, w tym zahamowanie wzrostu bezrobocia w strefie euro - zaznacza Borowski. Zaznacza, że powiew pesymizmu do prognoz OECD wprowadził kryzys w Grecji. - Dziś widać jednak, że wynikał on przede wszystkim z niepewności, jak
strefa euro poradzi sobie z tym problemem.