OFE albo ZUS, wybór należy do ciebie - apelują do polityków związkowcy z OPZZ. Również PiS, SLD, a nawet koalicyjny PSL są wstępnie za, choć wiedzą, że byłby to koniec reformy emerytalnej. Związkowcy przekonują, że Polacy chcą mieć możliwość wyboru. Z badania przeprowadzonego przez OPZZ wśród 10 tys. pracowników różnej wielkości firm wynika, że 92 proc. jest przeciwnych obowiązkowi należenia do OFE. I aż 83 proc. chciałoby przenieść oszczędności z OFE do ZUS.
Takie opinie biorą się z niewiedzy, a politycy to wykorzystują. Emerytury są niskie, a będą jeszcze niższe. Trzeba więc wskazać chłopców do bicia, a OFE (nie bez własnej winy) jak ulał nadają się do tej roli. Jak to więc jest z tymi OFE? Odpowiadamy na pytania najczęściej zadawane przez czytelników.
Dlaczego po 11 latach oszczędzania dostajemy z OFE takie grosze? Średnia miesięczna wypłata z OFE to nieco ponad 70 zł. Niedużo, ale trzeba pamiętać, że to nie jest cała emerytura. Większość pieniędzy i tak w dalszym ciągu wypłaca ZUS.
Świadczenia z OFE na razie są niskie, bo osoby, które je dostają, zbyt krótko odkładały w swoim funduszu. Z biegiem lat będzie to coraz więcej. Za 20 lat więcej pieniędzy będziemy już dostawali z OFE niż ZUS.
Jakie są szanse na to, że emerytury z OFE będą wyższe? Emerytury nie tylko z OFE, ale i ZUS z każdym rokiem będą coraz mniejsze. To skutek reformy emerytalnej sprzed 11 lat. Zakładała ona, że państwo przestanie dopłacać do emerytur. Wyboru nie było, bo systemowi opartemu na dotacjach z
budżetu groziło załamanie. A wtedy nikt nie dostałby żadnych pieniędzy.
Reforma zdjęła problem z budżetu i zrzuciła na nasze barki. Każdy sam musi odkładać na starość. Ile zbierze, tyle dostanie.
Co zrobić, żeby nie żyć na starość w nędzy? Musimy pracować dłużej, niż wynosi wiek emerytalny, bo dzięki temu więcej odłożymy na naszych kontach w OFE i ZUS. Powinniśmy też sami dodatkowo odkładać na starość.
Możemy to robić na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE) prowadzonych przez banki, ubezpieczycieli, towarzystwa funduszy inwestycyjnych i biura maklerskie. Do wyboru mamy też prowadzone przez pracodawców pracownicze programy emerytalne (PPE). Zachętą dla chętnych na IKE i PPE jest zwolnienie z
podatku Belki.
Dlaczego OFE są obowiązkowe? Co by było, gdyby były dobrowolne? Tak zdecydowali twórcy reformy emerytalnej. Do OFE obowiązkowo musiały się zapisać osoby urodzone po 1968 r. Pozostali mogli wybrać, czy chcą zostać w ZUS, czy też podzielić swoją składkę między ZUS i OFE. I 53 proc. z nich wybrało drugą możliwość.
Rozbiciu składki emerytalnej na dwie części - jedna trzecia do OFE, dwie trzecie do ZUS - miało gwarantować bezpieczeństwo ich pieniędzy. Z jednej strony OFE pomnażały ich pieniądze na giełdzie, a z drugiej ZUS waloryzował ich składki na podstawie m.in. inflacji.
Jeśli teraz pozwolić na powrót z OFE do ZUS, będzie to niekorzystne dla przyszłych emerytów. Nie tylko nie skorzystają ze wzrostów na giełdach, gdzie OFE pomnażają ich pieniądze, a ZUS nie może. Ich oszczędności będą bardziej narażone na widzimisię polityków, którzy w każdej chwili będą mogli zmienić sposób naliczania waloryzacji w ZUS.
Dlaczego możliwość wychodzenia z OFE to koniec reformy emerytalnej? System emerytalny oparto na dwóch filarach: ZUS i OFE. Kiedy wyjmiemy jeden z nich, całość może runąć jak domek z kart. Powód? Nasze oszczędności w OFE są inwestowane w obligacje i na giełdzie. ZUS nie pomnaża naszych pieniędzy. Od razu przeznacza je na bieżącą wypłatę emerytur. Powrót do ZUS oznacza przekazanie wszystkich emerytalnych oszczędności naszym rodzicom i dziadkom. Nie ma już mowy o tym, że sami odkładamy na swoją emeryturę, co było celem reformy. Za kilka czy kilkanaście lat ponownie będziemy zdani na garnuszek państwa.