W ubiegłym roku do Wielkiej Brytanii z "nowych krajów" UE, które wstąpiły do Wspólnoty w 2004 r. wyemigrowało tylko 45 tys. ludzi. To wynik o 55 proc. gorszy niż w 2008 r., który dobitnie świadczy o tym, że
Wielka Brytania przestała być dla Polaków, Litwinów i Czechów ziemią obiecaną. W ubiegłym roku spadła też ogólna liczba emigrantów - do Wielkiej Brytanii przyjechało w sumie 503 tys. osób, co oznacza spadek o 9 proc. w stosunku do 2008 r., gdy w tym kraju osiedliło się 555 tys. ludzi.
Nie zmieniła się za to znacząco liczba emigrantów z Europy Środkowej, którzy w ubiegłym roku decydowali się wracać do swoich krajów. Było ich 57 tys. - liczba podobna do tej z 2008 r.
Kwestia emigrantów, którzy zabierają miejsca
pracy Brytyjczykom, była jednym z ważniejszych punktów kampanii przed wyborami parlamentarnymi, które odbyły się kilka tygodni temu. Torysi, którzy wygrali wybory, przestrzegali przed falą emigracji i domagali się wprowadzenia ścisłej kontroli tego, komu należy pozwolić na życie i
pracę w Wielkiej Brytanii. Rządzący wówczas laburzyści odpowiadali, że liczba emigrantów w Wielkiej Brytanii stopniowo się zmniejsza.