Nie dość, że bankiem nie kieruje pełnoprawny prezes, to od kilku miesięcy toczy tę instytucję poważny spór. Rada Polityki Pieniężnej podzielona jest według politycznej linii wyboru, zarząd jest skłócony z większością w RPP, na to nakłada się spór między NBP a resortem finansów. - Dlatego potrzebny jest prezes, który ucywilizuje te stosunki - mówi Ryszard Petru, główny ekonomista
BRE Banku.
Czy Markowi Belce się to uda, jeśli zostanie wybrany? - Belka ma autorytet, jest postrzegany jako niezależny. Pierwsze zadanie, jakie przed nim stoi, to zrobić dobre wrażenie. By otoczenie nabrało pewności, że to wyważona kandydatura gwarantująca stabilne funkcjonowanie banku centralnego i zapewnienie stabilności cen - wyjaśnia Krzysztof, Rybiński, były wiceprezes NBP.
Zdaniem Rybińskiego prezes powinien na przykład zainicjować takie zmiany w prawie, by wypłacany
budżetowi zysk był średnią z ostatnich trzech lat.
- Poza tym szwankuje sposób komunikowania się RPP. Zawsze były między członkami spory, ale nigdy w tej skali nie oglądały światła dziennego. Nie dość, że nie ma spójności w wypowiedziach, to na dodatek członkowie dyskutują ze sobą przez media - mówi Petru.
W czwartek portal Money.pl podał, że Andrzej Kaźmierczak odmówił mu komentarza w sprawie kandydatury Belki dlatego, że "publikuje paszkwile Jana Winieckiego". Inny przykład: Rada na pierwszym posiedzeniu ustaliła, że nie będzie wypowiadać się dla mediów nie tylko tydzień przed posiedzeniem, ale i dwa dni po nim. Od początku wielu członków tych zasad nie przestrzega.
Rybiński krytykuje członków Rady za to, że nie prezentują jednego stanowiska i zbyt często są w mediach. - Nigdzie na świecie nie jest tak, że przedstawiciel Rady rzuca dwa słowa między jednym seminarium a drugim dziennikarzowi, który akurat na niego trafi - wytyka Rybiński.
Petru myśli, że z Markiem Belką na czele NBP zgodzi się na przedłużenie elastycznej linii kredytowej z
MFW, o co zabiega rząd. Do czwartku Belka był dyrektorem w MFW.
Zarządzanie skonfliktowanym bankiem będzie o tyle trudniejsze, że członkowie zarządu są powołani na sześcioletnie kadencje, które wygasają najwcześniej za trzy lata. Nowy prezes będzie mógł wprowadzić tylko jednego swojego członka zarządu. - Belka jest pragmatykiem otwartym na innych ludzi, potrafi budować kompromis. To bardzo ważna cecha. Nie jest dobrze, jeśli prezes przegrywa głosowania, zwłaszcza w sprawie stóp. Staje się wówczas figurantem, nikt nie przywiązuje wagi do jego słów - kwituje były wiceprezes NBP.
Sejm wybiera prezesa NBP bezwzględną większością głosów - za musi zagłosować przynajmniej połowa obecnych. Wstrzymujący się od głosu de facto głosują przeciw, bo podnoszą próg dla kandydata.