Mecom to notowany na londyńskiej giełdzie brytyjski
fundusz inwestycyjny skupiający ponad 300 tytułów prasowych w Danii, Holandii, Norwegii oraz Polsce. Jest właścicielem 51 proc. udziałów w Presspublice (wydającej "Rzeczpospolitą", "Parkiet" i "Życie Warszawy") oraz firmy Media Regionalne wydającej m.in. 11 dzienników regionalnych i lokalnych.
Pracownicy tych spółek dostali zaproszenie do programu "share-save", które podpisał osobiście David Montgomery, prezes Mecomu.
Zainteresowani mogą dostać opcję zakupu akcji funduszu w 2013 r. na kwotę łącznie 3600 funtów (17,5 tys. zł), jeśli zadeklarują taką chęć do końca maja. Nie wiąże się to z żadnymi kosztami, poza ewentualnym odkładaniem pieniędzy na przyszłą transakcję. Za trzy lata będą mogli wykorzystać tę opcję, kupując papiery Mecomu z 20-proc. zniżką w stosunku do ich obecnej ceny rynkowej. W środę na giełdzie w Londynie akcje Mecomu kosztowały po 1,75 funta. W ciągu ostatnich 12 miesięcy staniały one o blisko 43 proc., choć ten rok zaczął się od wzrostów, a 27 kwietnia kurs wzbił się do 2,41 funta.
Wyniki finansowe brytyjskiego współwłaściciela "Rzeczpospolitej" nie wyglądają optymistycznie. W 2009 r. roku jego przychody spadły o 18 proc., do 665 mln funtów, a strata netto sięgnęła 129 mln funtów. Zadłużenie wynosi 373 mln funtów. Podobnie jak inni wydawcy prasowi spółka ratuje się cięciami kosztów. W piątek branżowy miesięcznik "Press" poinformował w swoim serwisie elektronicznym, że
pensje pracowników Presspubliki obniżone w połowie zeszłego roku nie wrócą do poprzedniego poziomu od października.
Według Piotra Kościńskiego, przewodniczącego NSZZ "Solidarność" w Presspublice, sytuacja Mecomu jest o tyle nieistotna dla programu akcji pracowniczych, że deklaracja zakupu nie wiąże się z ryzykiem.
- Sytuacja może się zmienić. Ale jeśli za trzy lata nadal będę pracownikiem Mecomu, a jego kurs na giełdzie londyńskiej wzrośnie, będę mógł zarobić. Jeśli spadnie, nie będę zmuszony do kupowania akcji - mówi Kościński.
Podobne programy wydawca uruchomił również w innych krajach.
Jak udało nam się dowiedzieć, pierwotna wersja programu była mniej korzystna dla pracowników, gdyż zakładała, że muszą co miesiąc odkładać od 5 do 100 funtów na nieoprocentowane konto bankowe w raju podatkowym na wyspie Jersey. Dopiero uzbierane w ten sposób fundusze pozwoliłyby im kupić akcję pracodawcy po trzech latach z identyczną zniżką.
Jakie korzyści przyniesie program Mecomowi? - Wizerunkowe. W ten sposób spółka pokazuje pracownikom, że myśli o swoim biznesie długofalowo, chce związać ich ze sobą. Mecom już nie chce być postrzegany jako fundusz inwestycyjny, który w każdej chwili może pozbyć się swoich aktywów z zyskiem - tłumaczy szef "S" w Presspublice. Z Joanną Pilcicką, szefową mediów regionalnych, nie udało nam się skontaktować.