Odprawiono pierwszą partię rosyjskiego gazu, która dotrze do Niemiec trasą Gazociągu Północnego przez Bałtyk - tyle że na pokładzie jachtu "Phantasie". W niedzielę w rosyjskim porcie Wyborg, gdzie zaczyna się trasa gazociągu, podczas uroczystej ceremonii na ten jacht załadowano butlę z gazem. Z równie wielką pompą butla zostanie wyładowana z jachtu 12 czerwca w porcie Greifswald, w którego pobliżu jest niemiecka końcówka gazociągu.
Butlę z gazem przekazał Michaił Malgin, naczelnik Europy Północnej w Gazprom Eksport, eksportowej spółce Gazpromu. Odebrał ją Tom Amery, dyrektor zarządzający Wingas Belgium, belgijskiego oddziału rosyjsko-niemieckiej spółki Wingas - głównego partnera rosyjskiego koncernu w Niemczech Wschodnich.
- Wingas demonstruje, że jest gotów występować w roli partnera, który zajmie się dystrybucją naszego towaru w Niemczech i Europie. Jak widać, nie mają racji ci, którzy twierdzą, że nasz gaz przestaje być konkurencyjny - powiedział urzędnik Gazpromu cytowany przez agencję Interfax.
A przedstawiciel spółki Wingas odparł, że jego firma "postanowiła nie czekać do uruchomienia Gazociągu Północnego i dostać gaz wcześniej".
Oficjalnie budowa gazociągu zaczęła się 9 kwietnia na ceremonii w Wyborgu, podczas której zespawano dwie symboliczne rury z flagami Niemiec i Rosji. Gazociąg będzie się składać z dwóch rur przesyłających po 27,5 mld m sześc. gazu rocznie. Budowa pierwszej rury ma się zakończyć jesienią 2011 r., a drugiej - w połowie 2012 r.
Koszty budowy podmorskiej części gazociągu wraz z kosztami finansowymi szacuje się na 9 mld euro. Około 2,5 mld euro pochłonie budowa rur w Niemczech i Czechach, przesyłających gaz dostarczany przez Bałtyk. A ponadto od 4 do 5 mld euro trzeba będzie wydać na instalacje w Rosji, dostarczające gaz do podmorskiej rury.
Inwestycją zajmuje się zarejestrowane w Szwajcarii konsorcjum Nord Stream, w którym kontrolny pakiet 51 proc. ma Gazprom. Reszta należy do niemieckich prywatnych koncernów E.ON i BASF oraz holenderskiego państwowego Gasunie. W połowie czerwca mniejszościowym udziałowcem Nord Stream zostanie także kontrolowany przez rząd Francji koncern GDF Suez.