Biznes Ludzie Pieniądze

OFErta niedoskonała, ale lepszej nie ma

Marcin Bojanowski
31.05.2010 , aktualizacja: 30.05.2010 20:50
A A A Drukuj
Ministrowie finansów i pracy znaleźli sobie chłopców do bicia. To OFE są winne niskim emeryturom i rosnącemu zadłużeniu państwa. A skoro tak, to lepiej, gdyby ich nie było, czyż nie?
W 2008 r. OFE straciły 20 mld zł
W 2008 r. OFE straciły 20 mld zł
Minister finansów Jacek Rostowski i szefowa resortu pracy Jolanta Fedak chcą, żebyśmy mniej oszczędzali w OFE, a więcej w ZUS. Albo jak nam się nie podoba, byśmy w ogóle mogli z OFE zrezygnować i przenieść wszystkie oszczędności do ZUS.

Na ich pomysłach suchej nitki nie zostawiają ekonomiści, pracodawcy, a nawet związkowcy z "Solidarności". Krytykują je NBP, KNF i Rada Gospodarcza przy premierze. Protestują nawet ich koledzy z rządu - minister skarbu Aleksander Grad i minister Michał Boni.

Nie zraża to Rostowskiego i Fedak. Na dzisiaj Ministerstwo Pracy zapowiedziało rozmowy ostatniej szansy, na które zaproszono Boniego i przedstawicieli funduszy emerytalnych. Jeśli nie dojdą do porozumienia, Fedak i tak przedstawi swoje propozycje Radzie Ministrów.

Jak to jest z tymi OFE? Odpowiadamy na pytania najczęściej zadawane przez czytelników.

Czy państwo zaoszczędzi na obniżce składki do OFE?

Oszczędności będą pozorne. Obniżka składek do OFE da rządowi chwilę wytchnienia. Nie będzie musiał na gwałt szukać oszczędności - część dziury w ZUS zasypią pieniądze, które szłyby do OFE. Ale dług pozostanie - tyle że ukryty, a jego spłata odroczona. Żadnego realnego problemu nie rozwiążemy.

Może się za to okazać, że w przyszłości zabraknie w budżecie pieniędzy na wypłatę emerytur. Dlaczego? Pieniądze do tej pory przelewane do OFE przechwyci teraz ZUS i zaksięguje na naszych kontach. A tuż potem wyda je na bieżące emerytury, bo wciąż mu na nie brakuje.

A za kilkanaście lat, gdy zgłosimy się po emerytury, przyrzeczone dziś pieniądze ktoś będzie musiał wypłacić. Tylko z czego? Przecież już teraz ZUS prognozuje, że do 2020 r. na wypłatę emerytur zabraknie mu 46 mld zł. Ale to już nie będzie problem tego rządu.

Czy na obniżce składki do OFE zyskają emeryci?

Tak zapowiadali ministrowie finansów i pracy. Powód? Zamiast 7,3 proc. naszej pensji OFE dostaną 3 proc. I od niższych składek wezmą niższe opłaty. Czyli zarobią mniej, a my o tyle samo więcej. Resort finansów obliczył, że dzięki temu kobiety w ciągu 35 lat pracy zaoszczędzą 4,3 tys. zł, a mężczyźni - aż 5,8 tys., bo pracują o pięć lat dłużej.

Jeśli to takie proste, dlaczego nikt nie wpadł na to wcześniej? Przez 11 lat od wprowadzenia reformy emerytalnej przyszli emeryci zaoszczędziliby pokaźną sumę. Sęk w tym, że to oszczędności wirtualne. Z raportu firmy doradczej Deloitte przygotowanego dla Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych wynika, że po obniżce nasze emerytury będą nawet trzy razy niższe niż dzisiaj. Dla porównania, jeśli wszystko zostanie po staremu, będą one dwukrotnie niższe od dzisiejszych.

Przykład: 36-letni dziś mężczyzna zarabiający 3 tys. zł po 40 latach pracy dostanie zaledwie 750 zł emerytury. Na jeszcze mniej może liczyć jego rówieśniczka, która z powodu niższego wieku emerytalnego pracuje o pięć lat krócej. Jej emerytura z ZUS i OFE nie przekroczy 600 zł.

Dlaczego emerytury będą takie niskie?

Bo się starzejemy. Dziś na jednego emeryta przypada czterech pracujących. W 2030 r. będzie już tylko dwóch. Kto będzie im wypłacał świadczenia? Żeby uniknąć katastrofy, 11 lat temu przeprowadzono reformę emerytalną. Zakładała ona, że państwo przestanie dopłacać do emerytur.

Wyboru nie było, bo systemowi opartemu na dotacjach z budżetu groziło załamanie. A wtedy nikt nie dostałby żadnych pieniędzy. Reforma zdjęła problem z budżetu i zrzuciła na nasze barki. Każdy sam musi odkładać na starość. Ile zbierze, tyle dostanie.

Może w ogóle zlikwidować OFE? Przecież i tak wypłacają grosze?

Do OFE obowiązkowo musiały się zapisać osoby urodzone po 1968 r. Pozostali mogli wybrać, czy chcą zostać w ZUS, czy też podzielić swoją składkę między ZUS i OFE. I 53 proc. z nich wybrało drugą możliwość. Rozbicie składki emerytalnej na dwie części - jedna trzecia do OFE, dwie trzecie do ZUS - ma gwarantować bezpieczeństwo składek. OFE pomnażają je na giełdzie, a ZUS waloryzuje.

Jeśli teraz zechcą wrócić do ZUS, będzie to dla nich niekorzystne. Nie tylko nie skorzystają ze wzrostów na giełdach, gdzie OFE pomnażają ich pieniądze (ZUS nie może). Ich oszczędności będą bardziej narażone na widzimisię polityków, którzy w każdej chwili mogą zmienić sposób liczenia waloryzacji w ZUS.

Na razie z OFE nie dostajemy wiele. Średnia miesięczna wypłata z OFE to nieco ponad 70 zł. Niedużo, ale trzeba pamiętać, że to nie cała emerytura. Większość pieniędzy i tak w dalszym ciągu wypłaca ZUS. Świadczenia z OFE na razie są niskie, bo osoby, które je dostają, zbyt krótko odkładały w swoim funduszu.

Z biegiem lat będzie to coraz więcej. Za 20 lat więcej pieniędzy będziemy już dostawali z OFE niż z ZUS. W dalszym ciągu łączna emerytura z tych dwóch źródeł będzie bardzo niska. W najlepszym wypadku nie przekroczy połowy ostatniej pensji.

Co zrobić, żeby na starość nie biedować?

Musimy pracować dłużej, niż wynosi wiek emerytalny. Zyskamy podwójnie. Po pierwsze, więcej odłożymy, a po drugie, nasze oszczędności będą dzielone przez mniej miesięcy, bo krócej będziemy pobierać emeryturę. Dzięki temu dostaniemy wyższe świadczenia. Dlatego tak ważne jest zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Dzisiaj Polki pracują pięć lat krócej od Polaków i dostają niższe emerytury.

Powinniśmy też sami dodatkowo odkładać na starość. Możemy to robić na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE) prowadzonych przez banki, ubezpieczycieli, towarzystwa funduszy inwestycyjnych i biura maklerskie. Do wyboru mamy też prowadzone przez pracodawców pracownicze programy emerytalne (PPE). Zachętą do oszczędzania na IKE i w PPE jest zwolnienie z podatku Belki.

Ale wcale nie musimy zakładać IKE czy wstępować do PPE. Równie dobrze możemy założyć zwykłą lokatę w banku czy polisę emerytalną. Ważne, żeby regularnie odkładać nawet niewielkie sumy.

Co zrobić z emeryturami?

Rząd musi: •  ukrócić przywileje emerytalne rolników, mundurowych, górników, sędziów i prokuratorów; •  podnieść wiek emerytalny, tak robi cała Europa; •  zdecydować, kto będzie nam wypłacał pieniądze z nowego systemu - od rozpoczęcia reformy emerytalnej minęło 11 lat, a nadal tego nie wiemy; •  zmusić OFE do lepszego i tańszego pomnażania naszych oszczędności; •  wprowadzić bezpieczne fundusze, które będą chroniły pieniądze osób zbliżających się do emerytury przed giełdową bessą; •  zakazać akwizycji do OFE, bo akwizytorzy zamiast edukować przyszłych emerytów, często wprowadzają ich w błąd po to tylko, żeby zgarnąć prowizję.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy